logowanie



Gościmy

Naszą witrynę przegląda teraz 95 gości 
Na Cito Drukuj
Ocena użytkowników: / 0
SłabyŚwietny 

JEDEN RÓWNA SIĘ ZERO,
czyli
„jedynkowa matematyka”
według MZ i N FZ

„Lekarz, który na podstawie dotychczasowych przepisów uzyskał specjalizację pierwszego lub drugiego stopnia w określonych dziedzinach medycyny i specjalnościach medycznych, zachowuje tytuł i uprawnienia wynikające z uzyskania tych specjalizacji”.

art. 64 ust. 1 ustawy o zawodach lekarza i lekarza dentysty

Problem specjalistów I stopnia w polskim systemie ochrony zdrowia jest kolejnym, z którym przychodzi nam się zmierzyć. To nie nowa sprawa, bo jej historia trwa już kilkanaście lat. W ostatnim czasie nabrała ona jednak szczególnego znaczenia. Rządzący usiłują udowodnić, że jeden równa się zero, czyli, że lekarz bez specjalizacji to to samo, co lekarz z „jedynką”. Zgodnie z ustawą o izbach lekarskich – „samorząd działa na rzecz ochrony zawodu lekarza, występuje w obronie godności zawodu lekarza oraz interesów indywidualnych i zbiorowych jego członków”. Staramy się więc owo zadanie w stosunku do „jedynkowiczów” realizować. Niestety, jak dotąd z mizernym skutkiem.

PRZYPOMNIJMY KILKA FAKTÓW

Od 1999 roku obowiązuje w Polsce jednostopniowy system specjalizacji lekarzy. Zgodnie z Ustawą o zawodzie lekarza i lekarza dentysty z 1996 roku oraz Rozporządzeniem MZ z 2005 roku w sprawie specjalizacji lekarzy i lekarzy dentystów medycy, którzy uzyskali specjalizację I stopnia w dwustopniowym systemie specjalizacji mogą uzyskać tytuł specjalisty (tzw. II stopień specjalizacji w starej nomenklaturze) według przewidzianych programów w czasie krótszym niż lekarze bez specjalizacji. Przykładem może być choćby pediatria, gdzie ten czas wynosi 3 lata zamiast 5.

27 maja 2011 roku minister zdrowia wydał rozporządzenie w sprawie świadczeń gwarantowanych z zakresu ambulatoryjnej opieki specjalistycznej. Wejście w życie tego aktu prawnego, wymagającego posiadania II stopnia specjalizacji, w ocenie NRL uniemożliwia w praktyce udzielanie świadczeń specjalistycznych przez lekarzy z I stopniem specjalizacji i zmniejsza liczbę świadczeniodawców udzielających tych świadczeń. Wyklucza się tym samym duże grono lekarzy posiadających wieloletnie doświadczenie w tej materii.

2 września 2011 roku Naczelna Rada Lekarska skierowała do Ministerstwa Zdrowia apel o zmianę powyższego rozporządzenia. W odpowiedzi podsekretarz stanu w MZ Cezary Rzemek napisał, że intencją zmian wymaganych kwalifikacji personelu medycznego dotyczących lekarzy z I stopniem specjalizacji było zapewnienie jakości udzielanych świadczeń i gwarancji bezpieczeństwa. Ciekawym jest zdanie zawarte w ww. piśmie: „projekt rozporządzenia był konsultowany dwukrotnie – jesienią 2010 roku i w czerwcu 2011 roku. W wyniku konsultacji społecznych nie zostały zgłoszone przez NRL uwagi odnoszące się do podmiotowych problemów”.

22 lutego 2013 roku Naczelna Rada Lekarska zwróciła się z apelem do Narodowego Funduszu Zdrowia o wprowadzenie na dziesięcioletni okres przejściowy zmian warunków kontraktowych świadczeń zdrowotnych, umożliwiających wykonywanie świadczeń specjalistycznych lekarzom i lekarzom dentystom posiadającym pierwszy stopień specjalizacji. Argumentacja? Bardzo obszerna –przytaczam ją w całości poniżej.

Naczelna Rada Lekarska stoi na stanowisku, że jednym z najważniejszych aspektów prawidłowego zabezpieczenia potrzeb zdrowotnych osób uprawnionych do świadczeń opieki zdrowotnej, finansowanych ze środków publicznych, jest zapewnienie im pełnego dostępu do tych świadczeń. Problem wymagający szczególnej uwagi to występowanie ograniczeń w dostępie do ambulatoryjnych świadczeń specjalistycznych, niezbędnych dla sprawowania prawidłowej opieki lekarskiej. Ograniczenia te są zaostrzane przez warunki postępowań konkursowych w sprawie zawierania umów o udzielanie świadczeń opieki zdrowotnej. Kryteria oceny ofert przyjęte w powyższych postępowaniach sprzyjają eliminowaniu lekarzy z pierwszym stopniem specjalizacji i w konsekwencji prowadzą do pozbawiania ich możliwości wykorzystania zdobytych umiejętności zawodowych, a nawet do utraty miejsc pracy. Istnieje ryzyko eliminacji praktyk prowadzonych przez lekarzy i lekarzy dentystów z pierwszym stopniem specjalizacji. Punktacja ofert pomija zupełnie kwalifikacje, jakie w trakcie szkolenia i lat pracy uzyskali lekarze legitymujący się specjalizacją pierwszego stopnia.

W przypadku większości świadczeń stomatologicznych obecnie obowiązująca punktacja uniemożliwia np. prawidłowe wyważenie wszystkich atutów w całościowej ocenie oferentów. Naczelna Rada Lekarska uważa, że niezbędna jest zmiana kryteriów oceny ofert oraz warunków wymaganych od świadczeniodawców. Taka, która uwzględni dyspozycję art. 64 ust. 1 Ustawy z 5 grudnia 1996 roku o zawodach lekarza i lekarza dentysty stanowiącego, że lekarz, który na podstawie dotychczasowych przepisów uzyskał specjalizację pierwszego lub drugiego stopnia w określonych dziedzinach medycyny i specjalnościach medycznych, zachowuje tytuł i uprawnienia wynikające z uzyskania tych specjalizacji.

Biorąc pod uwagę czas aktywności lekarzy z pierwszym stopniem specjalizacji, niezbędne jest wprowadzenie na dziesięcioletni okres przejściowy zmian warunków konkursowych, umożliwiających tej grupie zawodowej dalsze wykonywanie świadczeń specjalistycznych. Wielu bowiem lekarzy o ogromnym doświadczeniu i dorobku zawodowym, cieszących się doskonałą opinią kolegów i zaufaniem pacjentów, legitymuje się uzyskaniem pierwszego stopnia specjalizacji. Wymagania stawiane obecnie świadczeniodawcom nie uwzględniają tego faktu i eliminują wielu dobrych fachowców z grona osób, które pozwalają świadczeniodawcom na uzyskanie lepszej oceny oferty składanej w postępowaniu o zawarcie umowy o udzielanie świadczeń opieki zdrowotnej.

Doświadczeni lekarze, którzy na podstawie obowiązujących wcześniej przepisów uzyskali specjalizację pierwszego stopnia, powinni być traktowani jako spełniający kryteria kwalifikacji niezbędnych do udzielania świadczeń finansowanych ze środków publicznych. Nieracjonalny wydaje się stan, w którym uniemożliwia się praktycznie wykonywanie zawodu doświadczonym i cenionym fachowcom przy ciągłym niedoborze lekarzy specjalistów i ograniczeniach w dostępie do udzielanych przez nich świadczeń.

Naczelna Rada Lekarska stwierdza także, że zasady kontraktowania świadczeń w wąskich specjalnościach budzą poważne zastrzeżenia. Pozbawienie lekarzy posiadających specjalizacje w głównych dziedzinach medycyny (którzy przez wiele lat wykonywali czynności, obecnie przewidziane tylko dla bardzo wąskiej grupy specjalistów) możliwości udzielania tych świadczeń, przekreśla szanse na dalsze wykonywanie zawodu, bo ich praca nie jest objęta kontraktem z NFZ. Odbywa się to także ze szkodą dla pacjentów, ponieważ nie można nie doceniać doświadczenia zawodowego i często wieloletniego kontaktu z konkretnymi pacjentami. Rozumiem potrzebę doskonalenia zawodowego i konieczność rozwoju zawodowego związanego z postępem w medycynie, jednak raptowne eliminowanie z rynku pracy doświadczonych lekarzy, przy częstym braku następców, pogłębi trudności pacjentów w uzyskiwaniu specjalistycznych świadczeń.

Podsumowując, zadajmy sobie pytania: czy postulaty samorządu lekarskiego będą kolejnym przysłowiowym wołaniem na puszczy? Czy dość biedny kraj, jakim jest Polska, stać na rezygnację ze świadczenia usług medycznych przez wiele tysięcy „jedynkowiczów”?

Igor Chęciński

 

Zaloguj się aby komentować.