logowanie



Gościmy

Naszą witrynę przegląda teraz 39 gości 
Lekarz też człowiek, swoje prawa ma… Drukuj
Ocena użytkowników: / 4
SłabyŚwietny 

Lekarz też człowiek, swoje prawa ma…

O nieprzyjemnym zdarzeniu, często niebezpiecznym, pokrzywdzony lekarz woli po prostu zapomnieć.
Niewielu naszych kolegów walczy o swoje dobre imię. Efektem tego jest upadek autorytetu naszego zawodu.
W żadnym kraju UE nie lekceważy się lekarzy tak, jak w Polsce.

Wszystkie niedostatki związane z funkcjonowaniem systemu ochrony zdrowia – zarówno organizacyjne, finansowe, jak i biurokratyczne – budzą frustrację i agresję wśród pacjentów oraz ich rodzin. Jest ona ukierunkowana na pracowników sektora medycznego. Z napaścią, nie tylko słowną, mamy do czynienia coraz częściej. Od lat zabiegamy o ochronę prawną oraz możliwość bezpiecznego wykonywania zawodu – bez znieważania, z należytym poszanowaniem naszej pracy, wiedzy i osoby.

Dr Dorota Radziszewska Rzecznik Praw Lekarza dla Delegatury Wałbrzyskiej DIL (Fot. z archiwum „Medium”)W obecnej kadencji, z powodu narastającej agresji pacjentów, powołano przy NIL Rzecznika Praw Lekarza. Został nim dr n. med. Krzysztof Kordel. Stale prowadzony jest monitoring agresji w ochronie zdrowia (MAWOZ). Każdy incydent winien być zgłaszany przez lekarza za pośrednictwem strony internetowej NIL (zakładka zgłoś agresję). Informowanie o zdarzeniach niepożądanych ma nie tylko pokazać skalę problemu, ale także uruchomić fachową pomoc doradczą. Z rzecznikiem współpracują doświadczeni prawnicy, byli prokuratorzy, specjaliści od prawa prasowego. Także w izbach okręgowych powołano urząd Okręgowego Rzecznika Praw Lekarza lub zespoły zajmujące się ochroną medyków. W naszej Izbie w skład takiego zespołu wchodzą: dr n. med. Andrzej Wojnar, dr Ryszard Kępa, dr n. med. Jakub Trnka oraz dr Dorota Radziszewska. W dwóch izbach funkcje rzeczników pełnią prawnicy. Uważam to za dobre rozwiązanie, ponieważ wiedza lekarzy z zakresu prawa, siłą rzeczy, jest ograniczona – w przeciwieństwie do fachowców w tej dziedzinie.

Dotychczas odbyło się tylko jedno spotkanie szkoleniowe dla Okręgowych Rzeczników Praw Lekarza (Leszno, 2012 r.). Uczestniczyli w nim, poza medykami, prawnicy, prokuratorzy oraz eksperci od prawa prasowego. Międzydyscyplinarnej dyskusji przyświecało motto: „Lekarz też człowiek, swoje prawa ma”. Poruszanych problemów było wiele, bardzo trudnych, zwłaszcza że obecnie zachodzą głębokie zmiany w procedurze karnej, a ustawa o izbach lekarskich w zakresie ochrony prawno-karno-materiałowej jest nieudolna. Mamy niewielkie szanse na jej poprawę.

Wciąż, choć wykonujemy zawód pożytku publicznego, nie zostaliśmy objęci ochroną przewidzianą dla funkcjonariuszy publicznych. Taki status wywalczyły sobie pielęgniarki. Pojęcie funkcjonariusza publicznego określa art. 115 § 13 kk. Wymienia się w nim głównie urzędników, przedstawicieli władzy publicznej pracujących w strukturach administracji państwowej. W rozumieniu Kodeksu karnego lekarza uznaje się za funkcjonariusza publicznego tylko wtedy, kiedy wykonuje świadczenia pomocy doraźnej lub udziela pomocy w przypadkach niecierpiących zwłoki (np. niebezpieczeństwo utraty życia, ciężkiego uszkodzenia ciała). Wynika z tego, że w najbardziej newralgicznych punktach, takich jak: SOR, pogotowie ratunkowe, mamy zapewniona ochronę prawną z „urzędu”. No właśnie, ale jak ją wyegzekwować?

Przychodzi nie baba,
ale lekarz do prokuratora…

Po pierwsze – fakt naruszenia naszych dóbr osobistych (zniesławienie, naruszenie nietykalności cielesnej itp.) zgłosić należy przełożonemu/dyrektorowi. Trzeba też powiadomić policję, a najlepiej prokuratora. Ten z urzędu sprawę musi rozpatrzyć. W sytuacjach, gdy nie „jesteśmy” funkcjonariuszami publicznymi, możemy, a raczej powinniśmy sformułować prywatny akt oskarżenia. Ważne jest posiadanie świadków zdarzenia. W przypadkach: zniesławienia, zniewagi, nadużycia na portalu internetowym, naruszenia dóbr osobistych za pośrednictwem środków masowego przekazu (przykładowe wzory dokumentów – www.agresja.hipokrates.org/poradnik) możemy domagać się, zgodnie z prawem prasowym, sprostowania nieprawdziwej lub nieścisłej informacji czy publikacji własnej wersji zdarzeń bezpłatnie (pod warunkiem złożenia takiego wniosku do redaktora naczelnego w terminie miesiąca od ukazania się publikacji, a audycji radiowych czy telewizyjnych do 28 dni). Przedawnienie roszczeń upływa po roku.

Jak nasza dbałość o dobre imię wygląda w praktyce. Otóż fatalnie…

Znieważony lekarz ogranicza się zazwyczaj do słownych utyskiwań w dyżurce. Nie informuje MAWOZ o incydencie, bo któż chciałby „włóczyć się” po sądach? Medycy nie cierpią wszak na nadmiar wolnego czasu. O nieprzyjemnym zdarzeniu, często niebezpiecznym, pokrzywdzony lekarz woli po prostu zapomnieć. Niewielu naszych kolegów walczy o swoje dobre imię. Efektem tego jest upadek autorytetu naszego zawodu. W żadnym kraju UE nie lekceważy się lekarzy tak, jak w Polsce. Wykorzystuje się brak naszej solidarności zawodowej (z tego powodu obciążono nas nowymi czynnościami administracyjnymi i przegraliśmy batalię o recepty). Powołanie Rzeczników Praw Lekarza uważam za początek długiej drogi, koniecznej do przywrócenia „świetności” naszej profesji.

Do dolnośląskiego Zespołu Rzeczników zgłaszają się lekarze z przeróżnymi problemami. Dotyczą one m.in.: tzw. kominów płacowych, niesłusznych kar, zwolnień z pracy, odwołania słynnego „kapusiowego” zarządzenia, kar za recepty itd. Niewielu lekarzy decyduje się wystąpić na drogę sądową, gdy w grę wchodzi konflikt z pacjentem (być może z powodu niewiary w skuteczność samodzielnego działania). Nasze doświadczenia są niestety przykre... Przykład? Lekarce z Delegatury Wałbrzyskiej skradziono pieczątki, podrobiono także całą dokumentację medyczną. I choć prokuratura wskazała winowajcę, ostatecznie postępowanie umorzyła. W międzyczasie pojawiły się tymczasem fałszywe recepty sygnowane jej pieczątką… Wsparcie prawne jest nam zatem bardzo potrzebne. Za dotychczasową pomoc w tym zakresie dziękuję mec. Beacie Kozyrze-Łukasiak i mec. Monice Huber-Lisowskiej (zespół radców prawnych DIL), które na cito przygotowują dla nas opinie, pisma i służą radą. Posiadamy także specjalny fundusz prawny.

Marzy nam się sankcjonowanie naszego zawodu jako zawodu zaufania publicznego, takiego jak w innych cywilizowanych krajach, ale wymaga to od naszego środowiska jeszcze wiele pracy, solidarności, jak również samokrytycyzmu.

Dr Dorota Radziszewska

 

Zaloguj się aby komentować.