logowanie



Gościmy

Naszą witrynę przegląda teraz 70 gości 
Pomrók salonów Drukuj
Ocena użytkowników: / 0
SłabyŚwietny 

Artystycznym wydarzeniem miesiąca była wystawa w Muzeum Narodowym „Od Cranacha do Picassa”. Przedstawiono na niej ponad 60 dzieł będących znakomitą prezentacją sztuki europejskiej (od średniowiecza do końca XX wieku). Zbiory tej kolekcji, zakupionej przez znany bank „Santander”, działający od kilku lat również w stolicy Dolnego Śląska, po gościły już w różnych miastach hiszpańskich i w kilku amerykańskich, ale po raz pierwszy pokazane zostały w innym kraju europejskim. Na wybór Wrocławia miał wpływ fakt, że nasze Muzeum Narodowe posiada jedyny w Polsce zbiór kilkudziesięciu dzieł artystów hiszpańskich z połowy XX wieku, a także przyznanie Wrocławiowi tytułu Europejskiej Stolicy Kultury w roku 2016. Eksponaty pochodzą z okresu obejmującego prawie pięćset lat i przedstawione są chronologicznie. Zaprezentowano różne gatunki malarstwa: obrazy religijne, portrety, prace podejmujące motywy legendarne i mitologiczne, pejzaże, bukiety kwiatów i martwe natury. Wystawę otwiera obraz Łukasza Cranacha Starszego „Święty Jan Chrzciciel nauczający”. To trzeci we Wrocławiu obraz pędzla tego mistrza. Ostatnio wróciła do Muzeum Archidiecezjalnego „Madonna pod jodłami”, a w ogóle dzieł Cranacha jest bardzo mało. Tym bardziej święty Jan, patron Wrocławia, wart jest obejrzenia. Wystawę zamyka dzieło Picassa namalowane przez niego pod koniec życia, a przedstawiające popiersie rycerza. Ta kolekcja jest jedną z najważniejszych, jakie istnieją w Hiszpanii i zapewnia odwiedzającym przyjemne przeżycia estetyczne. Na otwarciu wystawy obecni byli: ambasador Hiszpanii w Polsce, prezydent Wrocławia, szefowie banku „Santander” i połączonego z nim Banku Zachodniego. Każdy z gości otrzymał wspaniały katalog wystawy, serwowano dobre hiszpańskie wina. Wśród przybyłych zauważyłem znakomitego kardiologa i konesera sztuki dr. Ugorskiego, a także prof. Zdrojewicza, nie wspominając już o śmietance ludzi kultury i sztuki. Zapraszam więc do obcowania z prawdziwą europejską sztuką w naszym wrocławskim muzeum.

W zupełnie inne klimaty przenosi nas wystawa otwarta zorganizowana w Dniu Kobiet w Pałacu Królewskim poświęcona Marilyn Monroe. Andrzej Stroka – warszawski artysta od 30 lat maluje ikonę światowego kina, która interesuje go również jako człowiek. Hollywoodzka gwiazda zagrała w ponad 30 filmach. W wieku 36 lat popełniła samobójstwo w Los Angeles. Na wystawie zaprezentowano kilkadziesiąt grafik i fotografii, dziesięć nich powstało specjalnie z okazji wrocławskiej wystawy.

Na początku marca w Auli Leopoldyńskiej obchodziliśmy 20-lecie Studium Generale. Towarzyszyła temu wydarzeniu wystawa pokazująca osiągnięcia powołanego przed laty seminarium przez nieżyjącego już prof. Jana Mozrzymasa. Idee seminarium: „ku uniwersalności”, „świat jako jedność”, „otwarte forum dyskusji” realizowane są przez cotygodniowe wykłady na wrocławskim uniwersytecie. Cechują się one dużą rozpiętością tematyczną i każdorazowo poruszają niezwykle ważkie i interesujące tematy. Z okazji jubileuszu wykładowcami byli: prof. Krzysztof Meissner, który mówił o naukowej historii wszystkiego i prof. Maciej Żylicz, który zajął się problemem powstania życia na ziemi. Oba wykłady wzbudziły duże zainteresowanie zebranych i wywołały burzliwą dyskusję. Uzupełnieniem jubileuszu był minikoncert w wykonaniu artystów Opery Wrocławskiej.

Wrocławska Wallhala, czyli Galeria Słynnych Wrocławian we wrocławskim ratuszu wzbogaciła się o kolejne popiersie. Do grona sławnych dołączył Hugo Steinhaus. Ten wybitny matematyk, twórca znanej w świecie lwowskiej szkoły matematycznej i przyjaciel prof. Hirszfelda kontynuował po przyjeździe do Wrocławia swoją działalność i wychował wielu wybitnych uczonych, którzy wspominali go przy odsłonięciu popiersia. Zasłynął też z licznych aforyzmów, których jeden „między duchem a materią pośredniczy matematyka” znajduje się na jego nagrobku na wrocławskim Sępolnie. Obecni na uroczystości rektorzy politechniki i uniwersytetu nawiązali do dawnej jedności ich uczelni, a ja miałem cichą satysfakcję, że byłem inspiratorem powstania już kolejnego wrocławskiego popiersia.

Również w Dzień Kobiet, ale to chyba przypadek, nasz Uniwersytet Medyczny wręczał dwa doktoraty honoris causa. Otrzymali je prof. Maciej Zabel i prof. Jerzy Leppert. Pierwszego pamiętamy jako naukowca o potężnym dorobku i prężnego szefa naszej histologii, którą unowocześnił, a cały zakład wyremontował. Drugi jest z pewnością mniej znany, gdyż tuż po studiach wyjechał do Szwecji. Pamiętam go jeszcze z ostatniego roku, gdy wspólnie prezentowaliśmy nasze prace naukowe na konferencji w Debreczynie na Węgrzech, a potem wracaliśmy przez Pragę. Wówczas Czesi nie pałali do Polaków miłością, co nawet trochę odczuliśmy. Wiedza zdobyta we Wrocławiu zaowocowała później w Szwecji, gdzie prof. Leppert zrobił naukową karierę w dziedzinie chorób naczyniowych, a jego aktywność została zwieńczona podpisaniem umowy o współpracy pomiędzy Centrum Badań Naukowych w Vasteras a naszym Uniwersytetem Medycznym. Na tej samej uroczystości wręczono kilka dyplomów habilitacyjnych i kilkadziesiąt doktorskich, co unaoczniło siłę naukową naszego Uniwersytetu Medycznego. Miłym akcentem było przekazanie przez prawnuczkę Mikulicza Radeckiego i prezydenta naszego miasta dr. Rafała Dutkiewicza potężnej grafiki przedstawiającej Ratusz Wrocławski, którą prof. Mikulicz dostał od władz miejskich przed 111 laty. Prezydent Dutkiewicz, który był bezpośrednim obdarowanym, w naturalnym dla niego wdziękiem, przekazał ją naszej Alma Mater. Myślę, że będzie ona zdobiła nasz rektorat. Rozglądajcie się więc bacznie, gdy tam zawitacie.

Wasz Bywalec

 

Zaloguj się aby komentować.