WIDZIANE Z KAZIMIERZA 45 - Rok z głowy…

logowanie



Gościmy

Naszą witrynę przegląda teraz 44 gości 
WIDZIANE Z KAZIMIERZA 45 - Rok z głowy… Drukuj
Ocena użytkowników: / 2
SłabyŚwietny 

Rok z głowy…

W sumie mija trudny rok. Po pierwsze nie brakuje miejsc różnych konfliktów w funkcjonowaniu ochrony zdrowia. Odwiedzając różne szpitale (Brochów, DCO, Borowska, Kamieńskiego) stwierdzam, że pracuje nam się coraz gorzej. W trakcie moich wizyt okazało się, że są szpitale, gdzie lekarz specjalista zarabia „na rękę” mniej niż 3 tys. zł. Mam wrażenie, że po niewątpliwym „skoku” w naszych pensjach, przy okazji wdrażania dyrektywy unijnej o czasie pracy, nastąpiła stagnacja, która trwa już kilka lat. Co się stało z postulatem m.in. OZZL mówiącym o tym, że lekarz specjalista musi zarabiać trzykrotność średniej krajowej? Po drugie pojawia się, nie do zaakceptowania dla samorządu, sytuacja zastępowania pochodzących z konkursów ordynatorów kierownikami oddziałów. Tutaj stanowisko Izby nie zmienia się od lat: kierować oddziałem może tylko ordynator z konkursu. Chyba, że zaczynamy wprowadzać, wzorem krajów anglosaskich, konsultancki system pracy lekarzy specjalistów.

Mamy ciąg dalszy sprawy dyżurowej i śmierci chłopca przywiezionego przez helikopter z wypadku w Oleśnicy. Jako Izba wystąpiliśmy do dyrekcji USK z prośbą o udostępnienie nam raportu komisji wewnętrznej, powołanej przez dyrekcję szpitala, która miała dokonać oceny zachowania się lekarzy w czasie tego dyżuru. Z przykrością stwierdzam, że nam odmówiono. Opierając się więc na wiadomościach medialnych, nie rozumiem jednego z wniosków tej komisji, która stwierdziła, że chłopiec powinien trafić do… DSS im. T. Marciniaka, bo tam zostałby kompleksowo zaopatrzony. Ja przepraszam, ale to była komisja wewnętrzna którego szpitala? Również, w odniesieniu do tej sytuacji, bardzo uaktywnił się NFZ. Fundusz zażądał, aby wszystkie wrocławskie oddziały neurochirurgiczne dyżurowały zgodnie z podpisanym kontraktem. O ile pamiętam, wprowadzenie wiosną br. rotacyjnych dyżurów neurochirurgicznych (notabene w porozumieniu z dyrektorem Wydziału Zdrowia Urzędu Wojewódzkiego, dyrektorami 3 szpitali, ordynatorami i konsultantem wojewódzkim) było spowodowane m. in. brakiem odpowiedniej liczby lekarzy specjalistów. I co się okazało? We wrześniu brakowało lekarzy, w październiku już nie! Pomyślałem… cud! Ale dobrze znając środowisko lekarzy neurochirurgów i wiedziony swoją nieufnością, spojrzałem na grafik dyżurowy w DSS im. T. Marciniaka i porównałem go z grafikiem w USK. I już wiem, jak to jest możliwe. Polak jednak potrafi, np. omijać dyrektywę unijną o czasie pracy. Niejako przy okazji NFZ „rozwiązał” problem innych ostrych dyżurów, np. urologicznych, podejmując krótką żołnierską decyzję: macie zapewnić dyżury zgodnie z kontraktem. I nagle oddział, na którym pracuje 4 lekarzy specjalistów, musi obstawić 30 dyżurów w miesiącu. A przy tym jeszcze zrealizować normalną, planową operatywę. A jak to jeszcze pogodzić z pakietem onkologicznym szybkiej diagnostyki, leczeniem schorzeń onkologicznych w urologii i skróceniem kolejki??? To już nawet nie jest kwadratura koła.

Kolejny raz przekonuję się, że nie jestem w stanie zrozumieć naszych decydentów, którzy swoje pomysły, dotyczące reorganizacji funkcjonowania ochrony zdrowia, starają się wprowadzić wbrew opinii środowiska lekarskiego. Ta „głuchota” na nasze uwagi jest dla mnie porażająca. Nawet udział w uroczystościach oficjalnego zakończenia budowy Nowego Szpitala Wojewódzkiego na Stabłowicach przy ul. gen. Augusta Emila Fieldorfa, ps. „Nil”, nie wyzwolił we mnie większego optymizmu w postrzeganiu spraw związanych z działaniem systemu. Jestem wielkim entuzjastą nowego szpitala i uważam, że jest to bardzo potrzebna inwestycja dla miasta i regionu. I cieszę się, że będę tam pracował. Martwi mnie jednak brak informacji o funkcjonowaniu nowego szpitala. I nie chodzi mi o to, że termin rozpoczęcia działalności szpitala został przeniesiony z 1 grudnia br. na 1 marca 2015 r. (?), o czym dowiedziałem się z gazet. Sama informacja, że przenoszą się tam dwa wrocławskie szpitale: DSS im. T. Marciniaka i dawny Szpital Kolejowy to trochę za mało. W nowym szpitalu ma być 6 oddziałów zabiegowych, ale będzie 10 sal operacyjnych. Jaki charakter będzie miał planowany SOR dziecięcy: chirurgiczny czy pediatryczny? Skąd lekarze dyżurujący w tym SOR-ze? Jak przebiegać będzie łączenie 3 dublujących się oddziałów: anestezjologicznego, chirurgicznego i ortopedycznego? Czy będzie się to wiązało z redukcją zatrudnionych lekarzy i pielęgniarek? Co z zabezpieczeniem dyżurowym wymaganym obecnie przez NFZ? Kto będzie zatrudniony w poradniach przyszpitalnych i na jakich zasadach? Czy wiemy już, ilu pracowników nie jest zainteresowanych przeniesieniem się do nowego miejsca pracy? Jak widać pytań nie brakuje. A przecież sprawa dotyczy ponad tysiąca zatrudnionych w tych obu szpitalach pracowników. Przed nami wielka logistyczna operacja. I znowu ciekawe, czy ktoś będzie słuchał zdania pracowników (lekarzy, pielęgniarek). Przepraszam… coś na koniec roku wyszedł mi mało optymistyczny felieton.

A na koniec z okazji zbliżających się świąt Bożego Narodzenia i Nowego Roku 2015… No cóż… jesteśmy lekarzami, więc przede wszystkim życzę zdrowia, bo znamy jego wartość. Życzę „normalności” w systemie ochrony zdrowia, chociaż wiem, że o to będzie najtrudniej. Życzę, mimo wszystko, lepszych zarobków, i tych etatowych, i tych kontraktowych. Życzę, aby nie brakowało nam cierpliwości do naszych pacjentów (i ich rodzin), którzy tak samo jak my, są zagubieni w tym systemie. Życzę pogody ducha i wzajemnej życzliwości. I zawsze można życzyć spokojnych świąt i szczęśliwego Nowego Roku 2015. A na Sylwestra: „wypijmy za błędy, za błędy na górze, niech wyjdą na dobre zmęczonej naturze”…

Jacek Chodorski

 

Zaloguj się aby komentować.