logowanie



Gościmy

Naszą witrynę przegląda teraz 84 gości 
Wywiad „Medium” Drukuj
Ocena użytkowników: / 1
SłabyŚwietny 

„Niedostępni” endokrynolodzy

Od kilku lat kolejki do endokrynologów we wszystkich poradniach w mieście rosną w zastraszającym tempie. W poradni endokrynologicznej przy al. Wiśniowej pacjenci rejestrowani są dopiero na 2019 rok.
Czy ktoś może to wytłumaczyć? – pytają lekarze i pacjenci.

Dramatyczną sytuację potwierdza Maciej Ziombka, wicedyrektor ds. lecznictwa z Dolnośląskiego Szpitala Specjalistycznego im. Tadeusza Marciniaka przy ul. Traugutta, do którego należy poradnia endokrynologiczna przy al. Wiśniowej. – To prawda, że najbliższe wolne terminy do endokrynologa są dopiero w 2019 roku. Pacjenci, którzy są leczeni w poradni od dłuższego czasu i ich stan zdrowia wymaga częstszych konsultacji zapisywani są na wcześniejsze terminy – mówi Ziombka. Problem w tym, że miesięcznie można zapisać tylko dwóch, trzech nowych pacjentów. Ze względu na mniejszy o połowę kontrakt z NFZ sytuacja w poradni przy al. Wiśniowej znacznie się pogorszyła. Oznacza to mniej pieniędzy na leczenie dla pacjentów. Tymczasem mamy dobrych, wykształconych lekarzy endokrynologów, dolnośląscy specjaliści odnoszą sukcesy. Jednak to dziedzina bardzo droga i mało medialna. W efekcie powstaje mnóstwo prywatnych praktyk endokrynologicznych z płatnym leczeniem. Pacjenci stają przed wyborem – czekać czy płacić? Jakie jest rozwiązanie tej sytuacji? Może NFZ zauważy problemy, jakie doskwierają pacjentom i znajdzie rozwiązanie?

O sytuacji panującej w szpitalnym Oddziale Endokrynologicznym i endokrynologii w klinice rozmawiam z dr Renatą Tuchendler, dr. Grzegorzem Gawrysiem i prof. Markiem Bolanowskim.

Dr n. medycznych Renata Tuchendler, kierownik Pododdziału Endokrynologii 4. Wojskowego Szpitala Klinicznego we WrocławiuDr n. medycznych Renata Tuchendler, kierownik Pododdziału Endokrynologii 4. Wojskowego Szpitala Klinicznego we Wrocławiu

Endokrynologia jest dziedziną rozwijającą się bardzo dynamicznie. Na nasz Oddział trafiają pacjenci ze schorzeniami endokrynnymi, trudnymi do zdiagnozowania w trybie ambulatoryjnym, często bardzo rzadkimi. Chcąc specjalizować młodych lekarzy, a mamy takie uprawnienia, hospitalizujemy pacjentów z chorobami rzadkimi, ale także szeroko rozpowszechnionymi. Największą grupą schorzeń są choroby tarczycy, które najczęściej można diagnozować i leczyć w poradni. Zdarzają się też przypadki związane z zagrożeniem życia. Na naszym oddziale znaczną liczbę chorych stanowią osoby z cukrzycą i zespołem metabolicznym – plagą współczesnych czasów. W związku z postępem w diagnostyce obrazowej i laboratoryjnej współczesnej medycyny, znacznie zwiększyła się rozpoznawalność niektórych schorzeń np. chorób nadnerczy. Wyzwaniem współczesnej endokrynologii są zespoły androgenne kobiet, zaburzenia płodności obu płci oraz endokrynologia starzenia się. Niewątpliwie na kondycję zdrowotną społeczeństwa, w tym zdrowia hormonalnego, ma wpływ: styl życia, sposób odżywiania, stres, zanieczyszczenie środowiska.

Oddział – cienie i blaski

Oddział liczy 21 łóżek, a potrzeby Dolnego Śląska w tym zakresie są bardzo duże. W związku z tym czas oczekiwania na hospitalizację często wydłuża się do kilku miesięcy. O kolejkach w poradniach endokrynologicznych nawet nie chcę mówić. Słyszałam niedawno, że do endokrynologa można się zapisać dopiero na 2015 rok. Dlaczego tak się dzieje? Schorzeń jest coraz więcej, zapotrzebowanie na łóżka w szpitalu i pacjentów z całego regionu również. – To pytania natury filozoficznej. Cała nasza służba zdrowia tkwi w zapaści. Endokrynologia jest dziedziną bardzo drogą. Świadomość społeczeństwa i decydentów nie zawsze skutkuje przewidywaniem następstw pewnych działań. Jeśli pacjent dostanie udaru lub zawału jest hospitalizowany natychmiast z tytułu zagrożenia życia, natomiast endokrynologia to dziedzina medycyny, w której na efekty leczenia czeka się czasami bardzo długo. Często pacjent musi być leczony do końca życia. Nie jest to medialna dziedzina. Pacjenci endokrynologiczni zostają niejako w cieniu takich dramatów zdrowotnych, jakich doświadczają chorzy onkologiczni, często kardiologiczni czy chirurgiczni. Z jednej strony powinniśmy pacjenta leczyć, do czego zobowiązuje nas przysięga Hipokratesa, ale z drugiej strony napotykamy na ograniczenia niezależne od nas.

Z czym mają Państwo problem w codziennym leczeniu?

Lek. med. Grzegorz Gawryś z 4. Wojskowego Szpitala Klinicznego we Wrocławiu

Nasz szpital jest bardzo dobrze wyposażony, ma dobre laboratoria i diagnostykę, jest również placówką wieloprofilową, co skutkuje dużą dostępnością pacjentów do wielu specjalistów współuczestniczących w procesie leczenia. Pacjent hospitalizowany na naszym oddziale otrzymuje wszystko to, czego w związku z chorobą potrzebuje, a czasem nawet dużo więcej. Niestety jesteśmy cząstką ogólnego systemu służby zdrowia i to siłą rzeczy indukuje problemy czy trudności, takie same jak w całej polskiej służbie zdrowia. Pracuję tu od wielu lat i wspólnie z kolegami tworzyliśmy ten oddział około 15 lat temu. Wspólnie kształciliśmy lekarzy, pielęgniarki dbaliśmy o zachowanie wysokich standardów leczenia. Aktualnie personel lekarski to czworo endokrynologów, w tym troje z tytułami doktora nauk medycznych, troje internistów w trakcie specjalizacji z endokrynologii, trzech lekarzy internistów i troje lekarzy rezydentów. Endokrynologów w kraju jest zdecydowanie za mało i nie sądzę, aby było ich w najbliższym czasie więcej, ponieważ dostęp do specjalizacji jest bardzo utrudniony, a sam proces kształcenia specjalizacyjnego jest tak skonstruowany, że aby wypełnić obowiązujący program należy być ponad 2 lata poza domem i macierzystym miejscem pracy.

Sukcesy?

Jest ich sporo. Po pierwsze stworzony oddział, który służy chorym, po drugie wykształcona kadra lekarska i pielęgniarska, po trzecie tysiące chorych, którym pomogliśmy. Sukcesem są ludzie, którzy przychodzą do nas z nadzieją na otrzymanie pomocy. Sukcesem są wreszcie dzieci, które się urodziły po leczeniu na naszym Oddziale. Pomimo obiektywnych trudności związanych z szeroko rozumianą ekonomią w służbie zdrowia, praca na Oddziale nie jest ograniczana czynnikami ekonomicznymi, co, jak przypuszczam, różni ten oddział od innych placówek. Diagnostyka i leczenie prowadzone jest zgodnie z aktualnymi standardami medycznymi – mówi lek. med. Grzegorz Gawryś z 4. WSK we Wrocławiu.

Co jest dla was wyzwaniem?

Wyzwanie to zabezpieczenie ogromu pacjentów o profilu endokrynologicznym napływających do leczenia szpitalnego. Związane jest to z głęboką niewydolnością ambulatoryjnej opieki specjalistycznej i przesunięciem ciężaru diagnostyki chorych endokrynologicznych w kierunku diagnostyki szpitalnej. W przeszłości poradnictwo endokrynologiczne funkcjonowało sprawnie, ale po „reformie” służby zdrowia ten system znajduje się w zapaści.

Jak jest każdy widzi. Jak według Pana można to zmienić?

Nie potrafię odpowiedzieć na pytanie, jak uzdrowić sytuację w endokrynologii czy w służbie zdrowia.  Na pewno liczy się prawidłowa wycena procedur medycznych wykonywanych w warunkach ambulatoryjnych i szpitalnych, a szczególnie stworzenie sprawnego systemu AOS, który odciąży lecznictwo stacjonarne.

Zjazd

We wrześniu tego roku odbył się w Poznaniu XX jubileuszowy Zjazd Polskiego Towarzystwa Endokrynologicznego. Uczestniczyło w nim około 1000 osób, w tym zaproszeni wykładowcy zagraniczni, nie tylko endokrynolodzy. Bardzo ważne były sesje interdyscyplinarne ukazujące punkt widzenia innych specjalistów na omawiane problemy endokrynologiczne, np. ginekologów, kardiologów czy diabetologów. Novum stanowiła sesja młodych endokrynologów, na której prezentowali swoje osiągnięcia i przedstawienie po raz pierwszy w Polsce możliwości zastosowania nowego analogu somatostatyny (pasyreotydu) w leczeniu Zespołu Cushinga pochodzenia przysadkowego. Wybrano nowe władze Towarzystwa na kolejną kadencję. Prezesem został ponownie prof. Andrzej Milewicz, sekretarzem zarządu prof. Marek Bolanowski, a dr Diana Jędrzejuk skarbnikiem. Ten zarząd będzie pracował przez najbliższe 4 lata i co ważne będzie gościł we Wrocławiu w maju 2014 r. uczestników XVI Europejskiego Kongresu Endokrynologicznego. Te kongresy gromadzą zwykle około 3000 uczestników i cieszą się uznaniem w środowisku.

Czy sukcesów jest więcej? – pytam prof. Marka Bolanowskiego z Katedry i Kliniki Endokrynologii, Diabetologii i Leczenia Izotopami we Wrocławiu…

Prof. Marek Bolanowski z Katedry i Kliniki Endokrynologii, Diabetologii i Leczenia Izotopami we WrocławiuNasze czasopismo „Endokrynologia Polska” otrzymało po raz pierwszy Impact Factor 1,239, bardzo wysoki jak na nasze polskie warunki. Tutaj należy się uznanie całemu zespołowi redakcyjnemu i przede wszystkim autorom, którzy przysyłali dobre prace. Kolejną ważną sprawą w naszym środowisku jest ukazanie się pierwszego tomu podręcznika „Endokrynologia Kliniczna” pod red. prof. Milewicza. Całość obejmuje trzy tomy, drugi tom powinien być wydany jeszcze w tym roku, a trzeci na początku nowego roku. Podręcznik cieszy się dużym zainteresowaniem, planowany jest nakład 1500 egzemplarzy, z możliwością dodruku. To naprawdę duży sukces, jest to pierwszy taki polski podręcznik endokrynologii od ponad 30 lat. Kolejnym, już wcześniej wspominanym sukcesem jest przyznanie Wrocławiowi przywileju organizacji Kongresu Europejskiego Towarzystwa Endokrynologicznego.

Co niepokoi endokrynologów? Jakie są Wasze bolączki?

Bolączka na szczeblu lokalnym to sytuacja finansowa naszego szpitala, która jest trudna. Czekają nas z pewnością zmiany, ale w tej chwili nikt nie może przewidzieć, co się wydarzy. Nasza Klinika jest unikalną placówką tego typu we Wrocławiu, oddział bilansuje się finansowo, więc nasza przyszłość w obecnej lokalizacji zależy głównie od losów szpitala. Hospitalizujemy rocznie około 1500 pacjentów na bazie 34 łóżek. To duża grupa chorych i trudno byłoby nas zastąpić. Czas oczekiwania na łóżko to kilka tygodni, w sytuacji nagłej pacjent jest przyjmowany w dniu zgłoszenia. Natomiast przypadki wymagające planowego przebadania mają termin maksymalnie dwumiesięczny. W przyszłości warto by rozszerzyć ofertę o łóżka typowo diabetologiczne. Skoro mówimy o problemach – kolejnym jest refundacja leków. Duża ich część stosowanych w endokrynologii to leki nowoczesne, siłą rzeczy drogie. A co za tym idzie nie wszystkie są w pełni refundowane. W niektórych przypadkach brak refundacji lub niski jej poziom utrudnia pacjentom możliwość stosowania takiego leczenia. Dotyczy to nowoczesnych leków stosowanych w leczeniu osteoporozy czy guzów przysadki. Te leki są zwykle refundowane w innych krajach, nawet w najbliższym sąsiedztwie. Pacjentów często nie stać na takie leczenie.

Kształcenie młodych i dokształcanie starszych endokrynologów. Czy pana zdaniem ta dziedzina jest nasycona specjalistami?

Liczba jest wystarczająca, ale są nierównomiernie zatrudnieni w terenie. Ponieważ wizyta u takiego specjalisty to nie tylko wizyta lekarska, ale też dodatkowe badania, które kosztują i to powoduje, że opłacalność pod kątem refundacji z NFZ nie jest wystarczająca. Gdybyśmy chcieli „wyleczyć” pacjenta w ramach jednej wizyty, musiałby mieć wykonane kilka badań hormonalnych plus badanie obrazowe, a wtedy żadne przeznaczone na tę wizytę fundusze nie pokryją tych kosztów. Dlatego dzieli się badania na kilka wizyt, co przedłuża w czasie cały proces diagnostyczno-terapeutyczny. Specjalizację z endokrynologii uzyskują nie tylko interniści, ale też pediatrzy, ginekolodzy, niewielka ilość chirurgów. W innych krajach europejskich endokrynolog ma tylko tę specjalizację. Jestem przedstawicielem PTE i wiceprzewodniczącym sekcji endokrynologii Europejskiej Unii Lekarzy Specjalistów. Aktualnie tendencje są takie, aby programy specjalizacji zunifikować w całej Europie. To kwestia proceduralna, wymagająca czasu. Obecnie programy naszej specjalizacji różnią w poszczególnych krajach. Jak to wygląda u nas? Co roku specjalizację uzyskuje kilkadziesiąt osób. Niebawem odbędzie się egzamin testowy i wiemy już, że w naszym ośrodku, jeśli zdadzą egzamin testowy, będziemy ustnie egzaminować 12 osób, które mogą uzyskać tytuł specjalisty endokrynologa. PTE organizuje dwa razy w roku kursy kształcenia ustawicznego z endokrynologii, diabetologii i chorób metabolicznych. Ponadto oddziały terenowe towarzystwa, kliniki i firmy farmaceutyczne organizują różne spotkania, sympozja, warsztaty, szkolenia. Ich wartości edukacyjne są na wysokim poziomie. Nasi lekarze uczestniczą w zjazdach krajowych i zagranicznych, a także licznie uczestniczą w szkoleniach podyplomowych.

Dlaczego sytuacja w endokrynologii jest zła, patowa?

Chodzi o możliwości finansowe. Pacjent z chorobą endokrynologiczną ma mniejszą siłę przebicia u płatnika niż np. chory na nowotwór, chory po zawale czy udarze. Nieleczenie choroby tarczycy nie wiąże się zazwyczaj z bezpośrednim zagrożeniem życia, natomiast w perspektywie kilku lat może spowodować poważne zagrożenia i powikłania. To siłą rzeczy zwiększa koszty opieki medycznej, których być może udałoby się uniknąć dzięki wczesnej reakcji.

Magdalena Orlicz-Benedycka

Zdjęcia z archiwum autorów

 

Zaloguj się aby komentować.