logowanie



Gościmy

Naszą witrynę przegląda teraz 85 gości 
Wszystko o kontraktowaniu świadczeń w rodzaju AOS i leczenie stomatologiczne Drukuj
Ocena użytkowników: / 1
SłabyŚwietny 

CZY TO KONKURS,
CZY TYLKO ŻARTY Z NIEGO?

Mamy za sobą konkurs dla AOS (ambulatoryjnej opieki specjalistycznej). Jesteśmy w trakcie postępowania dla stomatologii. Jaki los spotkał wiele poradni specjalistycznych, wiemy. Doszło do przekierowania finansów publicznych do tych najlepszych placówek, przynajmniej wg definicji DOW NFZ. Tym razem śmiało mogę napisać, że wg DOW NFZ, a nie tylko i wyłącznie wg zarządzeń prezesa NZF, bowiem mamy do czynienia z pewną lokalną modyfikacją. Otóż w celu zagwarantowania wyboru tylko tych najrzetelniejszych konkurs trwał od kwietnia do 10 lipca tego roku. Komisja konkursowa przeprowadziła kontrole u wszystkich oferentów, a następnie wezwała na negocjacje wstępnie wybranych oferentów tzn. wszystkich tych, którzy prezentowali taki poziom w rankingu początkowym, że wybór w konkursie mógł być blisko. Czytając to można by pomyśleć, że wreszcie nasz oddział NFZ wziął się za porządki i że lepiej to już być nie może. Niestety po rozstrzygnięciu konkursu okazało się, że zostali wybrani oferenci „niezbyt doskonali”. Automatycznie narodziło się pytanie: „Jak to możliwe, skoro byli tak skrupulatnie kontrolowani?”. Ogrom pracy włożyła nasza Izba i Związek Pracodawców Ochrony Zdrowia, aby dojść do tego, jak wyglądały kontrole, czy miały określony standard dla wszystkich oferentów, czy wszyscy byli kontrolowani w jednakowy sposób i czy jednakowe elementy były przedmiotem uwagi kontrolujących. Odpowiedź brzmi – nie. Efektem braku jednakowego postępowania zespołów kontrolujących jest sytuacja, w której nie został zauważony np. brak pomieszczenia sanitarno-higienicznego czy gabinetu diagnostyczno-zabiegowego. Ot taki mały drobiazg. Sposób weryfikacji obecnego w poradniach sprzętu też był różny.

Następnym etapem przeprawy przez konkurs były negocjacje. I jak to negocjacje dla funduszu są okazją do zakontraktowania jak największej ilości świadczeń po jak najmniejszej cenie, a dla oferentów jest to próbka sportu ekstremalnego. Dla ambulatoryjnej specjalistyki negocjacje są nowością, więc na pewno zaskoczeniem jest fakt, że po przyjęciu dla większości z nas nienegocjowanej propozycji DOW NFZ i potwierdzeniu dojścia do porozumienia obu stron poprzez podpisanie protokołu kontrakt nie został przyznany. Z jakiejś nieznanej mi przyczyny negocjacje z NFZ nie podlegają rygorowi przepisów Kodeksu cywilnego chociaż powinny. Ponadto Fundusz zabezpiecza siebie przed ewentualnymi pretensjami oferentów, umieszczając na protokole taką oto informację, że podpisanie protokołu nie jest rozumiane jako przyrzeczenie zawarcia umowy. Takie postępowanie też nie znajduje uzasadnienia w przepisach prawa, ale nie mi o tym sądzić. I tak od słowa do słowa w rozmowach z oferentami, potem na podstawie analizy protokołów z kontroli i z negocjacji wyłoniła się konieczność zajęcia oficjalnego stanowiska wobec stwierdzonych nieprawidłowości. DRL podjęła decyzję o złożeniu zawiadomienia do UOKiK ws. podejrzenia stosowania przez DOW NFZ praktyk wykorzystujących pozycję monopolisty i ograniczających uczciwą konkurencję. Niech teraz tematem zajmie się prezes UOKiK. Miejmy nadzieję, że pochyli się nad opisanymi problemami i nie wykorzysta jakiegokolwiek pretekstu natury formalnej, aby nie musieć się sprawą zajmować. O szczegółach mówiła na spotkaniu z delegatami wrocławskimi 15 listopada mec. Monika Huber-Lisowska.

Ciekawa sytuacja (czytaj niejasna i bałaganiarska) rysuje się w przypadku stomatologii. Jeszcze nigdy tego nie było. Niby na oko prawie nic się w warunkach nie zmieniło, ale na pytanie skierowane do członków komisji konkursowej o jednoznaczną interpretację elementów oceny odpowiedzi do dziś (czyt. 19.11) się nie uzyska. Minęła połowa czasu przeznaczonego na składanie ofert, więc niby skąd oferent ma wiedzieć, co poeta miał na myśli, jeśli sam poeta tego nie wie. Wymogi ustawowe jednoznacznego brzmienia i jednakowego rozumienia oraz dostępu do wiedzy na temat przedmiotu postępowania w konkursie to jedno, a postępowanie NFZ to drugie. Jako członek zespołu roboczego ds. NFZ Naczelnej Komisji Stomatologicznej brałam aktywny udział w spotkaniu 15.11 br. w Centrali NFZ właśnie ws. kontraktowania. Następnie bogatsza w wiedzę z tego spotkania udałam się dnia następnego na rozmowę do naszego oddziału NFZ. Chciałam się dowiedzieć, skąd się biorą nasze wątpliwości co do sposobu oceny ofert, skoro Centrala chociaż w tym względzie podziela nasz pogląd. Wsparcie miałam nie tylko w moich koleżankach po fachu M. Kiełbowicz i E. Hałatek-Dworowskiej, ale przede wszystkim w naszej mec. M. Huber-Lisowskiej. Oprócz wyjaśniania kwestii natury formalnej wynikających z Ustawy o działalności leczniczej najwięcej emocji i czasu spożytkowaliśmy na rozwikłanie mechanizmów wg nas szkodliwych, a wg DOW NFZ jakby nie do końca postrzeganych jako złe. Rozumiem, że dyrektor Dzięgielewski nie jest ekspertem ws. stomatologii, ale kontraktowanie dwóch różnych, samodzielnie finansowanych zakresów na ten sam potencjał (jedno stanowisko pracy, te same ręce lekarza i ten sam harmonogram) musi budzić wątpliwości, a w moim przypadku oburzenie, a właściwie złość. Jest to proste zawyżanie rankingu oferenta i mam nadzieję, że Centrala NFZ podtrzyma swoją ustnie przekazaną opinię w tej sprawie. Wszystkie inne kwestie sporne również przesłałam do oceny centrali. Czekamy na odpowiedź, a czas płynie, lekarze się denerwują, informatycy wściekają. Ponownie rodzi się pytanie, czy NFZ może być tak nagannie nieprzygotowany do ofertowania jak w tej chwili i czy są to prawidłowe warunki dla oferentów do sporządzenia w związku z tym prawidłowej oferty? Była możliwość aneksowania umów do czasu wyjaśnienia wątpliwości i bałaganu rejestrowego wynikającego z ukochanej Ustawy o działalności leczniczej, ale nasz oddział tradycyjnie z tej możliwości nie skorzystał. Znów tylko my jesteśmy wyjątkowi na terenie całego kraju i mamy znów konkurs.

Reasumując:

  • takie przeprowadzanie konkursów nie spełnia przesłanek jasnej i przejrzystej procedury zawierania umów na udzielanie świadczeń zdrowotnych pomiędzy państwem polskim a świadczeniodawcą poprzez płatnika publicznego,
  • opisane wyżej działanie nie nosi znamion rzetelności ,jasności ,jawności
  • staranie się o zawarcie umowy to przede wszystkim umiejętność sprytnego skonfigurowania oferty, co nie ma nic wspólnego z tak nadużywanym przez NFZ pojęciem jakości w ochronie zdrowia,
  • tylko dlaczego my lekarze mamy zajmować się „śledzeniem” prawidłowości działania urzędu powołanego do ważkich spraw zdrowia publicznego. TO NIE KONKURS ZATEM TYLKO ŻARTY Z NIEGO.

Małgorzata Nakraszewicz

 

Zaloguj się aby komentować.