logowanie



Gościmy

Naszą witrynę przegląda teraz 112 gości 
Czy etyka lekarska jest potrzebna? - CZYM JEST WSPÓŁCZUCIE I JAK GO NAUCZAĆ? Drukuj
Ocena użytkowników: / 1
SłabyŚwietny 

CZYM JEST WSPÓŁCZUCIE I JAK GO NAUCZAĆ?

Współczucie wciąż stanowi element definicji profesjonalizmu lekarskiego. Royal College of Physician, stojący od wielu lat na straży profesjonalizmu medycznego
i etyki lekarskiej, w swoich zaleceniach z 2005 r. zdefiniował i opisał tę kategorię na nowo. Profesjonalizm medyczny oznacza zbiór zasad, zachowań i relacji, które są podstawą zaufania publicznego do lekarzy. Tekst ten określa medycynę jako powołanie, w którym wiedza doktora, umiejętności kliniczne i właściwy osąd oddane są w służbę ochrony i przywracania ludzkiego dobrostanu. W codziennej praktyce lekarze są m.in. zobligowani do spójności moralnej współczucia i altruizmu.

Wydaje się, że współcześnie mamy do czynienia z kryzysem współczucia w praktyce lekarskiej. Wskazują na to filmy, w których nasza cywilizacja przegląda się jak w lustrze – dawniej była nim literatura.

W wielu dyskusjach dotyczących relacji między lekarzem a pacjentem pojawia się – w kontekście etyki medycznej – problem współczucia. Pojęcie to jest tak stare jak sama medycyna, lecz w ostatnich latach wydaje się przeżywać renesans. Większe upodmiotowienie pacjenta sprawia, że zaczyna on aktywnie określać kształt pożądanej opieki medycznej, a za dobrego lekarza uważa się najczęściej lekarza współczującego. Warto postawić sobie pytanie, czy w XXI-wiecznej medycynie współczucie jest potrzebne. Niewątpliwe potrzebują go nasi pacjenci. Dla przykładu, badania przeglądowe pacjentów brytyjskiego systemu ochrony zdrowia wskazują na to, że troska o jakość interakcji pacjenta z lekarzem dominuje nad troską o sposób organizacji opieki. Systemowy przegląd piśmiennictwa, dotyczący priorytetów pacjentów w praktyce lekarskiej, obejmujący 19 badań opublikowanych w latach 1966-1995, wskazuje na to, że najważniejszym wskaźnikiem była „ludzkość” lekarza (humanity). Cecha ta zajmowała najwyższe miejsce w 86 proc. badań, następne miejsca zajmowały zaś: kompetencja – 64 proc., zaangażowanie pacjentów w decyzje – 63 proc., czas poświęcony przez lekarza pacjentowi – 60 proc.

Warto jednak zastanowić się nad tym, czym jest współczucie. Czy jest to emocja, która została w nas zaszczepiona przez wychowanie czy też cnota, którą możemy sami rozwijać? Czy można wymagać współczucia? Czy można je kształtować?

Współczucie uważane jest za integralny element sztuki lekarskiej od samego jej zarania. Ceronetti cytuje tu słowa Petroniusza: „Nikt nie ufa lekarzowi, który nie rozumie bólu”. Pojęcie współczucia jest wciąż żywe w refleksji lekarzy nad podstawami etycznymi swojego zawodu. Warto przywołać nieco już zapomnianą postać Alberta Schweitzera, laureata pokojowej nagrody Nobla w roku 1954, który w 30. roku życia, będąc wybitnym muzykiem i docentem teologii, zdecydował się na ukończenie studiów medycznych, po czym wyjechał do Afryki. Tam założył słynny szpital w Lambarene, w którym pracował przez resztę życia. Schweitzer uczynił współczucie, wynikające z uświadomienia sobie uniwersalnej woli życia i szacunku do życia, podstawą swojego systemu etycznego.

Szczególna rola współczucia wynika z odmienności sytuacji egzystencjalnej zdrowia i choroby. Lekarz zobowiązany jest poza swoją działalnością praktyczną do służenia w roli przewodnika chorego po świecie choroby. Na odmienność między obiektywnym zjawiskiem choroby a subiektywnym doświadczeniem cierpienia pacjenta od lat zwraca uwagę Cassel. Obowiązki te ujmują również słowa zawarte w Kodeksie etyki lekarskiej: „Powołaniem lekarza jest ochrona życia i zdrowia ludzkiego, zapobieganie chorobom, leczenie chorych oraz niesienie ulgi w cierpieniu”.

Współczucie wciąż stanowi element definicji profesjonalizmu lekarskiego. Royal College of Physician, stojący od wielu lat na straży profesjonalizmu medycznego i etyki lekarskiej, w swoich zaleceniach z 2005 r. zdefiniował i opisał tę kategorię na nowo. Profesjonalizm medyczny oznacza zbiór zasad, zachowań i relacji, które są podstawą zaufania publicznego do lekarzy. Tekst ten określa medycynę jako powołanie, w którym wiedza doktora, umiejętności kliniczne i właściwy osąd oddane są w służbę ochrony i przywracania ludzkiego dobrostanu. W codziennej praktyce lekarze są m.in. zobligowani do spójności moralnej współczucia i altruizmu.

Wydaje się, że współcześnie mamy do czynienia z kryzysem współczucia w praktyce lekarskiej. Wskazują na to filmy, w których nasza cywilizacja przegląda się jak w lustrze – dawniej była nim literatura. W filmie Mike’a Nicholsa „Dowcip” prof. Vivian Bearing – specjalistka od angielskiej poezji metafizycznej, w rolę której wcieliła się Emma Thompson, umiera na raka jajnika. Cierpi ona wszelkie katusze wynikające z intensywnej chemioterapii. Otaczający ją lekarze nie podejmują najmniejszego wysiłku zrozumienia jej uczuć, jedyną ich reakcją jest codzienne pytanie, jak się czujesz, na które nawet nie oczekuje się odpowiedzi. W trakcie „teatralnych” obchodów lekarze dyskutują o wszelkich możliwych powikłaniach leczenia, jakie mogą wystąpić u chorej, nie zwracają uwagi na to, że pacjentka przysłuchuje się ich rozważaniom. Kobieta doświadcza uprzedmiotowienia, czuje się jak anonimowy przedmiot w potężnej machinie szpitala. W pewnym momencie bohaterka stwierdza: „Nie miałam pojęcia o głębi upokorzenia związanego z sytuacją bycia pacjentem”. Jedyną osobą, która podejmuje z nią dialog, jest pielęgniarka, z jej ust padają słowa: „Wiem, że nie jest Pani łatwo”. Ona jedna podejmuje wprost rozmowę o nieuchronnym końcu. Podobną sytuację, towarzyszącą umieraniu kanadyjskiego profesora literatury z nieczułymi i uciekającymi od niewygodnych pytań lekarzami i współczującymi pielęgniarkami, ukazuje znany film Pierre’a Agnanda „Czekając na barbarzyńców”. Apogeum krytyki braku współczucia u lekarzy możemy znaleźć w filmie Krzysztofa Zanussiego „Życie jako śmiertelna choroba przenoszona drogą płciową”. Główny bohater – lekarz grany przez Zbigniewa Zapasiewicza – zapada na raka płuc. W reakcji na brak współczucia ze strony swoich kolegów lekarzy odmawia on im prawa do leczenia go, a współczucie znajduje jedynie u młodego studenta i znajomej pielęgniarki.

Choć współczucie i empatia są pojęciami bliskoznacznymi, to jednak dzielą je istotne różnice. Z tego powodu nie mogą i nie powinny być używane zamiennie. Pojęcie empatii (wczuwania się) wprowadził w latach dwudziestych XX wieku amerykański psycholog E.B. Titchener, aby odróżnić ją od współczucia – sympatii. Empatia jest funkcją naszego umysłu, która rozwija się bardzo wcześnie.

Wybitny badacz empatii amerykański psycholog Martin L. Hoffman definiuje empatię jako reakcję afektywną bardziej odpowiadającą sytuacji innej osoby niż naszej własnej. Hoffman zwraca uwagę na kluczową rolę empatii w rozwoju postaw moralnych. Z drugiej strony zasady moralne nadają strukturę i stabilność afektom empatycznym, co sprawia, że stają się one mniej podatne na błędy.

Nussbaum wyraźnie rozdziela pojęcia empatii i współczucia. Empatia pozbawiona refleksji nie jest współczuciem, bo ono wiąże się z pewną samoświadomością. Pojawia się pytanie, czy sam wysiłek intelektu i wyobraźni może pozwolić na współczucie nawet przy braku empatii? Wydaje się, że empatia jest warunkiem koniecznym do zaistnienia współczucia, bo umożliwia dotarcie do świata emocji pacjenta. Współczucie wymaga jednak czegoś więcej – rekonstrukcji świata chorego człowieka.

Zdaje się, że współczucie jest cnotą trudną do zdobycia i nie można oczekiwać jego pełnej realizacji od każdego lekarza. Z drugiej jednak strony można wymagać szacunku dla współczucia od instytucji odpowiedzialnych za kształcenie i od instytucji opieki medycznej. Nazwałbym to „kulturą współczucia”.

W klasycznym dziele pedagogiki „Emilu” Rousseau przedstawia wizję nauczania współczucia. Chcąc wzbudzić w młodzieńcu uczucie ludzkie… należy… ukazywać mu smutne tego losu strony (t. II, s. 24). Marcin Król widzi nauczanie współczucia jako element całego procesu wychowywania. Współczucia trzeba się uczyć przez całe życie. Współczucia trzeba uczyć i uczyć się od dziecka. Współczucie wymaga pewnego poziomu kultury osobistej, poziomu, który jest dostępny dla każdego, ale nie wszyscy chcą się na tyle doskonalić, by go osiągnąć.

Problem nauczania współczucia u studentów medycyny i lekarzy można ujmować w dwóch aspektach. Po pierwsze, jak wzbogacić dotychczasowe zasoby współczucia, które zostały rozwinięte przez dom rodzinny i środowisko. Po drugie, jak sprawić, żeby zasoby te nie uległy wyczerpaniu w wyniku swoistego dla zawodu lekarza mechanizmu obronnego polegającego na dążeniu do stworzenia bariery emocjonalnej.

Rozwój empatii jest elementem prawidłowego rozwoju emocjonalnego człowieka. Jak się ma rozkład zdolności do empatii u osób trafiających na studia medyczne w stosunku do rozkładu typowego dla całej populacji? Można optymistycznie przypuszczać, że osób o wysokiej empatii będzie w takiej grupie więcej z uwagi na to, że takie usposobienie może decydować o obranym kierunku studiów. Z drugiej jednak strony szacuje się, że co najmniej 10 proc. populacji dotkniętych jest zaburzeniem noszącym nazwę aleksytymii, polegającym na upośledzeniu odczuwania, identyfikacji i komunikowania swoich uczuć. Możliwość emocjonalnego sprostania zawodowi lekarza może być u takich osób znacznie upośledzona. Nie ma jednak sprawiedliwej i rzetelnej metody, która umożliwiłaby wyeliminowanie ich spośród grona przyszłych lekarzy.

Wydaje się jednak, że sama zdolność do empatii nie wystarcza do rozwoju współczucia. Problem polega na tym, że przed studentami medycyny pojawia się zupełnie nowa jakość, z którą w większości przypadków nie mieli dotąd do czynienia. Jest nią świat chorego i cierpiącego człowieka, który reprezentować może zupełnie inny sposób odbierania rzeczywistości. W tym momencie nauczanie współczucia może odbywać się głównie poprzez rozwój wyobraźni. Wymaga to postawienia sobie pytania, jak to jest być innym? Nauczanie poprzez doświadczenie cierpienia Elzenberger definiuje następująco: „Dar cierpienia to rozszerzenie horyzontu, bardziej wszechstronne wniknięcie w to, czym jest życie i czym są żyjące istoty”.

Prof. Andrzej Szczeklik w jednym z wywiadów stwierdził: Młodzi ludzie przychodzą na studia pełni zapału, nieraz za głosem powołania. Marzy im się medycyna, to znaczy spotkanie z chorym, w którym sami grają rolę. Tymczasem zostają wciśnięci w ścisły gorset nauk podstawowych. (…) Wyzuci z marzeń dopiero na trzecim roku zaczynają propedeutykę kliniczną. Ja bym ich posłał od pierwszych dni studiów na salę chorych – jako sanitariuszy, noszowych, salowych, by terminowali w zawodzie, który ma być ich życiem. Niechby poznawali chorych, wiązali się z nimi nićmi sympatii, śledzili ich losy, niewiele jeszcze z tego rozumiejąc.

Nauka medycyny jest w istocie oduczaniem się od współczucia. Szok pierwszych lekcji anatomii – ucieczka w ironię i zgrywę, później zimny profesjonalizm, pracoholizm jako sposób znieczulenia cierpienia, które niesie współczucie (Hilfiker). Dystans emocjonalny na dłuższą metę jest jednak szkodliwy dla lekarzy. Znalezienie sensu pracy i nierozstrzygniętej walki z cierpieniem wymaga wysiłku intelektualnego.

Najlepsza droga nauczania współczucia wydaje się być zawarta w obrębie samej grupy zawodowej. Nauczycielami współczucia studentów i lekarzy powinni być ich starsi, doświadczeni w praktykowaniu współczucia koledzy lekarze.

Inną drogę nauczania współczucia proponują zwolennicy kierunku noszącego nazwę humanistyki medycznej. Odwołuje się w nim szczególnie do literatury jako sposobu, dzięki któremu ludzie nadają swojemu życiu sens poprzez uczynienie go częścią spójnej narracji.

Czytanie książek rozszerza horyzont, pozwala lepiej zrozumieć nieuchronną dwuznaczność i tragizm życia ludzkiego. Nie wiemy, jaki jest wpływ konkretnej lektury na konkretnego człowieka. Ponadto trudno jest wymuszać na studentach zgłębianie literatury i robić im z niej klasówki. Miejmy też świadomość, że wiele osób wybiera studia medyczne z uwagi na ich techniczno-pragmatyczny charakter i nie marzą one o pisaniu wypracowań.

Znaczenie współczucia w medycynie wynika z tego, że jest ono najważniejszą drogą do uśmierzenia cierpienia chorego człowieka. Wymagania co do współczucia są jednak w populacji współczesnych pacjentów ogromnie zróżnicowane. Dychotomia między lekarzem wykwalifikowanym a bezdusznym, współczującym, lecz niedouczonym jest fałszywa. Doświadczenie wskazuje, że w większości przypadków opryskliwość idzie w parze z nieuctwem, często je ukrywając.

Istnieje wiele stopni współczucia. Na płytkim poziome jest uczuciem dość powszechnym, na głębokim cnotą dostępną niewielu. Pewien stopień współczucia jest niezbędny do pracy wszystkich pracowników służby zdrowia, pogłębianie zdolności do współczucia czyni doświadczenie zawodowe znacznie bogatszym.

Nauczanie współczucia jest trudne, lecz możliwe. Kultywowanie współczucia daje nadzieję na zachowanie duchowego wymiaru medycyny.

Tomasz Pasierski

Piśmiennictwo

  1. Andre J Learning to see: moral growth during medical training  J Med. Ethics 1992;18:148-152
  2. Arcan D (reżyseria) Les Invasion barbares Czekając na barbarzyńców 2004
  3. Batson CD , Sager K Garst E i wsp. Is empathy induced helping due to self other merging J Personality and Social Psychology 1997;73:495-509
  4. Beauchamp Childress Zasady etyki medycznej (IV wyd  angielskie przeł W Jacórzyński PWN Warszawa 1996
  5. Boleyn- Fitzgerald P Care and the problem of pity Bioethics 2003;17:1-20
  6. Campo J  "The Medical Humanities," for Lack of a Better Term JAMA 2005;294:1009-1011
  7. Ceronetti G Milczenie ciała słow/obraz terytoraia gdańsk 2002
  8. Coulter A What do patients and the public want from primary care? BMJ 2005;331;1199-1201 BMJ
  9. Crawshaw R Compassion’s way. A doctors quest into the soul of medicine Medi-Ed press Bloomington 2005
  10. Elzenberger Kłopot z istnieniem Wydawnictwo Znak Krakow 1963
  11. Evans RG. Patient centered medicine: reason, emotion and human spirit J med. Ethics Medical Humanities 2003;29:8-15
  12. Hoffman M L Empatia i rozwój moralny (tłum O Waśkiewicz ) Gdańskie Wydawnictwo Psychologiczne 2006
  13. Justin RG Can a physician always be compassionate Hastngs Center Report 2000;30:26-27
  14. Kodeks Etyki Lekarskiej z dnia 2 stycznia 2004 r., (tekst jednolity; zawierający zmiany uchwalone w dniu 20 września 2003 r. przez Nadzwyczajny VII Krajowy Zjazd Lekarzy )
  15. Król Marcin Cnoty prywatne: Współczucie Tygodnik Powszechny 5.03 2006
  16. Larson EB, Yao X Clinical empathy as emotional labor in the patient-physician relationship JAMA. 2005;293:1100-1106.
  17. Lazari- Pawłowska I Schweitzer Wiedza Powszechna Warszawa 1976
  18. Lown B. Zagubiona sztuka uzdrawiania Centrum Wydawnictw Medycznych Warszawa 2006
  19. Matthews DA, Suchman AL., Branch WT Ann Int Med. 1993 118 973-977 Making "Connexions": Enhancing the Therapeutic Potential of Patient-Clinician Relationships
  20. Nichols Mike reżyseria  Dowcip ( The wit) na podstawie dramatu Margaret Edson
  21. Nussbaum MC Upheaval of thought. The intelligence of emotions Cambridge University press 2001
  22. Piper AMS Impartiality, compassion and moral imagination Ethics 1991;101:726-757
  23. Rousseau JJ Emil czyli o wychowaniu t II Wrocław 1955 Zakład im. Ossolińskich
  24. Royal College of Physicians. Doctors in society: medical professionalism in a changing world. London: RCP, 2005.
  25. Sandrin L Wobec cierpienia tłum K Koźmińska Jedność Kielce 1999s
  26. Spiro H. What is empathy and can it be taught? Ann Intern Med. 1992;116:843-846.
  27. Szczeklik A – wywiad z P Czauderną Gazeta AMG Gdańsk 2006/210-11
  28. Thomasma D, Kuschner T A dialogue on compassion and supererogation in medicine Cambridge Quarterly of Healthcare Ethics 1995;4:419
 

Zaloguj się aby komentować.