Czy etyka lekarska jest potrzebna? - Etyka życzliwości

logowanie



Gościmy

Naszą witrynę przegląda teraz 26 gości 
Czy etyka lekarska jest potrzebna? - Etyka życzliwości Drukuj
Ocena użytkowników: / 1
SłabyŚwietny 

„Lecz dobrym być człowiekiem – to zaszczyt najpierwszy”.
Franciszek Ksawery Dmochowski

Etyka życzliwości

Katalog postaw moralnych, dzięki którym można sprostać powinnościom zawodu lekarskiego, jest niezwykle wymagający – w istocie rzeczy podpowiada bowiem, jak być dobrym człowiekiem, aby takim zostać lekarzem. Prosto ujął to Wincenty Szczucki w „Propedeutyce do nauk medycyny”(1825): „Wszystko cokolwiek zdobić może człowieka we względzie moralnym, lekarzowi obcym być nie powinno”. Takie są aksjologiczne kontury profesjonalizmu lekarskiego, na mocy którego lekarz jest moralnie uzdolniony – zdolny właśnie do tego, aby pochylić się nad cierpiącym pacjentem, strwożonym i powierzającym lekarzowi z ufnością swoje zdrowie i życie.

Najważniejszą postawą moralną, gwarantującą właściwy przebieg relacji lekarz – pacjent, jest życzliwość. To postawa ukierunkowująca lekarza na pomyślność chorego, wyrażająca gotowość do niesienia pomocy, czyli do przyjęcia innych postaw i podjęcia takich działań, które przynieść mogą dobro choremu.

Głęboko ludzki charakter tej postawy stanowi o ludzkości bezinteresownej lekarza, która według Szczuckiego jest powinnością najpierwszą – jest to okazanie przez lekarza chęci „rychłego przywrócenia zdrowia każdemu, kto w nim zaufanie swoje położył”. Ten, który ludzkością się motywuje – pisał Franciszek Ksawery Dmochowski, autor „O cnotach towarzyskich i wadach im przeciwnych”(1797) – dobrze innemu życzy, świadczy pomoc i wsparcia udziela, czyli serce okazuje, co jest zdolnością do odczuwania tego, co czują inni – gotowością do cierpienia z nimi, do dzielenia się umartwieniami. Okazanie serca jest poruszeniem uczuć przy nieszczęśliwych, skłaniających do pocieszenia, wsparcia i porady. Szczucki dodaje: „Ludzkość prawdziwa czyni lekarza życzliwym przyjacielem wszystkich współbliźnich, dla których w ogóle poświęcić się winien”.

Do tej tradycji etycznej i deontologicznej nawiązuje artykuł 12. Kodeksu etyki lekarskiej, który brzmi: „Lekarz powinien życzliwie i kulturalnie traktować pacjentów, szanując ich godność osobistą, prawo do intymności i prywatności”. Artykuł wypowiada zobowiązanie do przyjęcia przez lekarza postawy życzliwości, ponieważ dzięki niej zdolny będzie do wyrażania niezbędnych postaw moralnych w sprawowaniu opieki nad chorym, takich, które są konieczne, aby lekarz potrafił respektować fundamentalne zasady etyczne w medycynie: zasady poszanowania godności chorego, w tym jego zdolności do decydowania o sobie, zasady poszanowania jego intymności i prywatności. Nie jest to zatem arbitralna deklaracja aksjologiczna, mówiąca o tym, aby lekarz był miłym dla pacjenta. Zapis kodeksowy, w kontekście wspomnianej tradycji etycznej, mówi bowiem o warunkowaniu postaw moralnych. Oznacza to, że żaden nieżyczliwy człowiek nie będzie zdolny do współczucia, troski, cierpliwości, wyrozumiałości, łagodności; że nie podoła otwartości na innego człowieka, szczerości i prawdomówności. Nie będzie również zdolny do grzeczności, która jest okazaniem szacunku, swoistą bacznością „żeby nikogo ani gestem, ani słowem, ani najmniejszym uczynkiem nie obrażać” – pisał Dmochowski. Nadto, żaden lekarz, pozbawiony troskliwości, cierpliwości czy szczerości wobec pacjenta, nadto naruszający swoim zachowaniem godność chorego, raniący jego poczucie tożsamości, nie będzie potrafił respektować prawa pacjenta do decydowania o sobie, jak również nie będzie w stanie ochronić jego autonomii. Także w kontekście aktu świadomej zgody brak otwartości, w tym i ciekawości pacjenta, nie pozwoli nigdy rozeznać się w jego preferencjach i właściwie przekazywać mu informacje oraz wspomóc go w autentyczności podejmowanej decyzji.

Dlatego życzliwość jest fundamentem relacji lekarza z pacjentem – jest bowiem postawą, która warunkuje przyjęcie wartościowych postaw i która sprzyja wartościowym działaniom. Tylko dzięki tej postawie, nawykowo przyjmowanej przez lekarza, możliwa jest więź emocjonalna, jaka skłania do troskliwej opieki nad pacjentem i do zrozumienia wynikających z niej obowiązków. Beauchamp i Childress w „Zasadach etyki medycznej” zauważają, że „Człowiek dobry moralnie, przepełniony szlachetnymi uczuciami i kierujący się słusznymi motywami, ma większą szansę, by właściwie rozpoznać obowiązki, starannie wykonywać pracę, jakiej się od niego wymaga, naśladować pożądane wzorce i samemu świecić przykładem. Ufamy komuś, kto wyrobił w sobie motywację i pragnienie, aby dobrze postępować”.

Dzięki życzliwości lekarz zdolny jest do cierpliwości. Nie jest to postawa polegająca na ścierpieniu obecności pacjenta, lecz – jak pisał Dmochowski – jest zdolnością do unoszenia cudzych wad: „Człowiek słodki i cierpliwy nic na tym wcale nie traci; owszem szacunek i miłość drugich w zysku odbiera”. Z niej wypływa wyrozumiałość i łagodność w postępowaniu z chorym. Tylko bowiem dzięki cierpliwości i wyrozumiałości lekarz jest zdolny do rozeznania się w potrzebach i dolegliwościach chorego oraz do poprawnego, efektywnego z nim komunikowania się. Potwierdza to Henryk Nusbaum w „Zarysie etyki lekarskiej”(1932), pisząc: „Gdy chory źle opowiada o swojej chorobie, odpowiada niewłaściwie na zapytania, jest nadto rozwlekły, lekarz winien łagodnie i cierpliwie naprowadzić go na drogę właściwą”. A wtedy wytworzyć można poczucie bezpieczeństwa u pacjenta, niezbędne dla akceptacji przez niego lekarskiego postępowania.

Życzliwość skłania lekarza do szczerego kontaktu z chorym i jest przesłanką prawdomówności – to nie tylko warunek przekazania pełnej informacji o sytuacji medycznej pacjenta, ale – co najistotniejsze – powiedzenia tej prawdy, szczególnie o złym rokowaniu, we właściwy sposób, czyli z troską: wyczekując na „sprzyjającą godzinę” do rozmowy; nie wyjaśniając niezgodnie z życzeniem pacjenta bądź też więcej, niż pacjent chce i może znieść; przekazując informację w możliwie równym zakresie pacjentowi i jego rodzinie, stroniąc od asymetrii wiedzy, która dla pacjenta jest obciążeniem, powodującym jego izolację i uniemożliwiającym szczerość rozmów. Prawdomówność jest podstawą zaufania: „Bo jak może być ufność, jaka wiara między ludźmi, bez prawdy?” – retorycznie pytał Dmochowski. Tylko wtedy lekarz zdolny jest do dotrzymywania obietnic, jakie składa pacjentowi. Staje się osobą wiarygodną, taką, której można zaufać; taką więc, która może być powiernikiem trosk chorego.

Życzliwość jest zatem tą wymaganą postawą lekarza wobec pacjenta, która sprzyjając troskliwości i cierpliwości, czyni lekarza zdolnym do ochrony intymności i prywatności pacjenta, umożliwiając jednocześnie wkroczenie w sferę głęboko osobistą chorego, dotyczącą skrywanych przed innymi ludźmi uczuć, lęków, niepokojów, dolegliwości. Relacja lekarza z pacjentem istnieje o tyle, jeśli ta pierwsza osoba, wobec której odsłania się druga, odpowiada empatią i zdolnością do utrzymania poufności. Trudno więc wyobrazić sobie lekarza wadliwie przyjmującego postawę życzliwości, że utrzyma poufność oraz zadba o ochronę intymności cielesnej i emocjonalnej pacjenta.

Spotkanie lekarza z pacjentem, osób sobie niejednokrotnie obcych, jest sytuacją wymagającą. W rozmowie obie muszą znaleźć wspólną podstawę wzajemnego zaufania – „Ta sytuacja nie jest pozbawiona napięcia: pacjent pyta siebie, czy i jaką pomoc uzyska, lekarz natomiast, jakie zadanie stoi przed nim”, pisze Linus Geisler w „Arzt und Patient – Begegnung im Gespräch”. Nierzadko w ciągu niespełna kilkunastu minut musi być wytworzona właściwa atmosfera kontaktu, która osobom dalekim sobie pozwoli zbudować emocjonalną bliskość, wzajemne zaangażowanie oraz intymną relację, dzięki której możliwe będzie wytworzenie poczucia bezpieczeństwa u pacjenta i zrozumienie wzajemnych oczekiwań. Bez życzliwej postawy wobec chorego to zadanie jest niemożliwe do zrealizowania.

Życzliwość wobec pacjenta, zakładająca troskę i współczucie, prawdomówność i wyrozumiałość, jest konieczna, ponieważ bywa, że tak słowa, jak i działania lekarza, są ingerencją w egzystencjalne wybory chorego. Tylko serdeczna i uczynna postawa lekarza, bezinteresownie skłonnego do niesienia pomocy daje uprawnienie do tej ingerencji.

Życzliwość jest również wymiarem autentyczności lekarza – jest bowiem intencją, aksjologiczną deklaracją adresowaną do chorego. Wszelka imitacja, powierzchowność tej szczególnej więzi międzyludzkiej, każda nieszczerość, fałszywie brzmiące współczucie są przez pacjenta demaskowane i budzą podejrzliwość co do intencji lekarza. Prowadzi to do utraty zaufania w lekarza, rodzi opór wobec jego działań, przyczyniając się do braku z nim współpracy. Pacjent rozczarowany postawą lekarza zamyka się, jest nieszczery w rozmowie, nadmiernie chroniący sferę intymności i prywatności, często poirytowany, a wtedy pojawiają się utrudnienia, które nie sprzyjają efektywności lekarskich działań. Dzieje się tak wtedy, gdy lekarz traktuje pacjenta chłodno i z dużym dystansem; gdy rutynowo prowadzi rozmowy; gdy przyjmuje autorytatywną wobec niego postawę. Wtedy pacjent odczuwa takie postępowanie jako obojętność, niechęć, jako bagatelizowanie jego problemów, czasami jako uprzedzenie. Arystoteles w „Retoryce” upatruje w takiej właśnie postawie, źle traktującej chorego, źródło gniewu: „Chory oburza się na tych, którzy lekceważą jego chorobę”. Życzliwość jednak jest pierwszą i najskuteczniejszą przeszkodą dla złego traktowania pacjenta.

Dr hab. Jarosław Barański
Etyk, filozof, kierownik Zakładu Humanistycznych Nauk Lekarskich Uniwersytetu Medycznego im. Piastów Śląskich we Wrocławiu

 

Zaloguj się aby komentować.