Czy etyka lekarska jest potrzebna? - JESTEŚMY RODZINĄ Drukuj
Ocena użytkowników: / 0
SłabyŚwietny 

JESTEŚMY RODZINĄ
Impresje na temat III rozdziału Kodeksu etyki lekarskiej

Jesteśmy rodziną, na dobre i na złe. Jest w niej wyrozumiała babcia oraz poczciwy dziadek, którzy uczyli nas niegdyś rozróżniać dobro od zła, i którzy stanowią świadectwo naszej historii, korzeni i ciągłości familii. Jest wymagający, ale kochający ojciec, jest czuła i potrafiąca wiele wybaczyć matka. Są starsze siostry i bracia w zawodzie. Pomagają innym, czasem robią coś na przekór lub bezwiednie szkodzą. Są w końcu i takie dzieci, które pomimo naszych starań, nie przyznają się do rodziców lub wręcz działają na ich niekorzyść. Niekiedy to my zapominamy o dzieciach, o rodzeństwie, o rodzicach. Jak to w rodzinie. I w środku my, z naszymi nieraz poplątanymi relacjami i nieadekwatnymi uczuciami. I na tym można by w zasadzie zakończyć impresje na temat treści zawartych w III rozdziale Kodeksu etyki lekarskiej. Ale nasz kodeks to jednak konkretne zapisy. To mała, ale jakże ważna niebieska książeczka. To tylko lub aż 28 stron będących zbiorem zasad ustalonych przez kolejne Krajowe Zjazdy Lekarzy.

 

II Krajowy Zjazd Lekarzy uchwalił KEL w 1991 r., a znowelizował go III KZL w 1993 r. i VII KZL w 2003 r. Dokument ten stanowi fundament wykonywania zawodu lekarza – zawodu zaufania publicznego, będącego zarazem profesją o charakterze korporacyjnym, której atrybutami są: jedność, solidarność i wielopokoleniowość (jak w rodzinie). I o tym właśnie traktuje III rozdział Kodeksu etyki lekarskiej, czyli o wzajemnych stosunkach między lekarzami.

 

Tylko cztery artykuły (art. 52-55) z 78 artykułów, które liczy KEL, a ile zróżnicowanej treści. Zacznijmy od szacunku wzajemnie okazywanego. Szczególnie starszym lekarzom, a zwłaszcza seniorom. Oni uczyli nas i zawodu, i bycia lekarzem, i bycia człowiekiem, który nie tylko leczy, ale również towarzyszy pacjentowi na etapie diagnozowania, potem terapii i w końcu rekonwalescencji. W tym kontakcie z pacjentem mamy do czynienia z innymi lekarzami, którzy leczyli go uprzednio lub konsultują obecnie. Wiadomo, że błędów nie popełnia tylko ten, kto nic nie robi. Błędy mniejszego lub większego kalibru, zawinione lub niezawinione, zdarzają się zarówno nam, jak i innym lekarzom. Jeśli taki błąd dostrzeżemy w postępowaniu innego lekarza, to powinniśmy najpierw z nim porozmawiać, wyjaśnić sytuację, dążyć do naprawienia szkody i dopiero po tym powiadomić odpowiedni organ izby lekarskiej o zaistniałym zdarzeniu. Poinformowanie samorządu lekarskiego o popełnieniu przez lekarza przewinienia zawodowego nie stanowi naruszenia zasad etyki. Mniej doświadczonym lekarzom należy się pomoc, i konsultacyjna, i merytoryczna oraz wsparcie psychiczne. Szczególnie lekarz-kierownik winien traktować należycie podległe mu osoby, umożliwiając im pracę w odpowiednich warunkach oraz dbając o ich właściwy rozwój zawodowy.

Zawarte w Kodeksie zasady etyczne są w większości tak oczywiste, że każdy lekarz winien mieć je we krwi, powinny one zostać ukształtowane na gruncie rodzinnym, a już na pewno utrwalić się po studiach, powinny wynikać z szacunku do relacji mistrz – uczeń, i generalnie z szacunku do drugiego człowieka, często bardzo cierpiącego. I kultywujmy nadal to braterskie sformułowanie: „Koleżanko”, „Kolego”. Czy istnieje międzypokoleniowy konflikt w pojmowaniu etyki lekarskiej? Czy jest osobna etyka dla młodych lekarzy i lekarzy seniorów? Do kiedy jest się młodym lekarzem? Przyjęta granica wieku to 35 lat. A od kiedy jest się seniorem? Przyjęto, że od momentu przejścia na emeryturę (60-65 lat). Czy to oznacza, że lekarze w wieku średnim (od 35 lat do 65) także powinny mieć swoją etykę? Nie! Moim zdaniem istnieje tylko jedna etyka i obowiązuje nas jeden kodeks wspólny dla wszystkich. Kiedyś młodzi ludzie cieszyli się z posiadania kalkulatora, ośmiomilimetrowej kamery Kwarc i aparatu fotograficznego Leica. Obecnie dysponują sprzętem o najwyższym stopniu zaawansowania technologicznego, dzięki internetowi mają nieograniczony dostęp do wiedzy z całego świata. Czy z tego powodu zasadniczo się różnią? Nie! Domeną młodości są: impulsywność, formułowanie pochopnych sądów, niedowierzanie autorytetom. Młodzież pozostaje wciąż taka sama, niesforna, zbuntowana, przekonana o swoich racjach i swojej wiedzy, ale przez to „nieumiarkowanie” jest moim zdaniem wspaniała. Nie sposób jej uznać za nijaką, miałką, mierną. Jest określona i zdecydowana, także w ocenach etycznych. Często bardzo zróżnicowanych.

A jacy są seniorzy? Mają przede wszystkim ogromne doświadczenie zawodowe i życiowe. Wyrokują i oceniają – też etycznie – po głębokim namyśle, rozpatrując różne możliwości. Doradzają młodszym. To doradzanie winno być oczywiście partnerskie, a nie paternalistyczne. Bowiem autorytetu nie nabywa się automatycznie z upływem lat – autorytet należy wypracować. Podstawowe kanony etyki lekarskiej, mające korzenie w starożytnej Grecji, są ponadczasowe i uznawane przez wszystkich. I tych młodych obecnie, i tych seniorów, którzy też kiedyś byli młodzi. Zdarza się, że ich zapatrywania na rzeczywistość, także tę lekarską, są całkowicie rozbieżne. Czy istnieje zatem międzypokoleniowy konflikt w pojmowaniu etyki lekarskiej? Stawiam tezę, że konfliktu nie ma, ale są czasem problemy, jak to bywa w wielopokoleniowej rodzinie. Problemy, które trzeba wspólnie rozwiązywać.

Pamiętajmy o przyrzeczeniu lekarskim, które składa każdy młody lekarz, otrzymując dyplom. My też je składaliśmy, mówiąc m.in.: „Przyrzekam strzec godności stanu lekarskiego i niczym jej nie splamić, a do kolegów lekarzy odnosić się z należną im życzliwością, nie podważając do nich zaufania”.

Dr hab. n. med. Andrzej Wojnar
Przewodniczący Komisji Etyki Naczelnej Rady Lekarskiej, prof. nadzw. WSF