Pakiet antykolejkowy - Krócej znaczy dłużej, czyli jak skrócić kolejki Drukuj
Ocena użytkowników: / 0
SłabyŚwietny 

Krócej znaczy dłużej, czyli jak skrócić kolejki

Notatka ze spotkania z wiceministrem zdrowia Sławomirem Neumannem, które odbyło się 25 marca br. w siedzibie resortu (wzięłam w nim udział z ramienia ZPOZDS). Główne ogniwa dyskusji to:

  1. model opieki nad pacjentami, u których istnieje podejrzenie choroby nowotworowej;
  2. skrócenie kolejek do poradni specjalistycznych;
  3. propozycje zmian dot. kontraktowania świadczeń zdrowotnych;
  4. nadzór MZ nad działalnością NFZ;
  5. plany zabezpieczenia zdrowotnego;
  6. ubezpieczenia dodatkowe;
  7. prace nad projektami aktów prawnych zawierających powyższe zmiany.

W związku z tym, że ostatnio pojawił się raport NIK, dotyczący zarzutów wobec sposobu kontraktowania świadczeń zdrowotnych, zadałam pytanie, jaki jest w takim razie zakres nadzoru Ministerstwa Zdrowia nad działalnością NFZ w tej materii. Odpowiedź była krótka i jasna – żaden, a jedyne co można zrobić to zagwarantować w ustawie zapisy umożliwiające taki nadzór. Taka interpretacja przedstawiciela Ministerstwa Zdrowia budzi moje zdziwienie, albowiem art. 162 w związku z art. 163 Ustawy z dnia 27 sierpnia 2004 r. o świadczeniach opieki zdrowotnej finansowanych ze środków publicznych (tekst jednolity z 2008 Dz. U. nr 16, poz. 1027 ze zmianami) stanowi, że nadzór nad działalnością Funduszu, sprawuje minister właściwy do spraw zdrowia, stosując kryterium legalności, rzetelności i celowości. Natomiast ze słów ministra wynika, że ustalenia NIK są nieważne dla samego ministerstwa czy innego urzędu kontrolującego, bo NFZ ustala prawo dla siebie i nie podlega kontroli. Co więcej, nawet jeśli dany oferent, który nie został wybrany w trybie postępowania konkursowego, skorzysta z przewidzianej w ustawie drogi odwoławczej i uzyska w toku postępowania administracyjnego korzystne dla siebie rozstrzygnięcie, to niestety nie stanowi to nakazu dla NFZ do podjęcia działań w celu zawarcia z takim oferentem umowy. Może jedynie próbować dochodzić w takim przypadku odszkodowania od Funduszu na drodze postępowania cywilnego. Nasuwa się zatem pytanie, co jest celem postępowania odwoławczego uregulowanego przepisami Ustawy z dnia 27 sierpnia 2004 roku o świadczeniach opieki zdrowotnej finansowanych ze środków publicznych? W mojej ocenie powinno być uzyskanie kontraktu, w związku z błędami popełnionymi przez Fundusz w toku postępowania konkursowego, a nie tak jak ma to miejsce w obecnym stanie prawnym walka w sądach. Konstrukcja zapisów w projekcie ustawy nadal nie zapowiada zmian w tym zakresie. Ponadto za niewłaściwe należy uznać zapisy ustawy mówiące o dwukrotnym rozpatrywaniu odwołania oferenta, dotyczącego rozstrzygnięcia postępowania konkursowego, przez ten sam organ tj. dyrektora właściwego oddziału NFZ. Jest to bezzasadne rozwiązanie, zwłaszcza w sytuacji, gdy nie przeprowadzono decentralizacji NFZ. Odwołanie od negatywnej decyzji dyrektora oddziału Funduszu powinno być wnoszone do prezesa NFZ.

 

Dalsza rozmowa opierała się na ogólnikach i braku konkretów. Nie udostępniono nam żadnego dokumentu, który pozwoliłby przygotować się do spotkania. Same doniesienia medialne i transmisja TV z konferencji prasowej premiera i ministra zdrowia to trochę za mało. Bartosz Arłukowicz zapowiedział, że:

  • umowy z NFZ będą zawierane na 10 lat w przypadku szpitali, na 5 lat w przypadku ambulatoryjnej opieki zdrowotnej, a bezterminowo w przypadku podstawowej opieki zdrowotnej;
  • mapy potrzeb zdrowotnych będą tworzone w pierwszym etapie, prawdopodobnie przez 5 lat przez MZ;
  • temat ubezpieczeń zdrowotnych będzie jeszcze omawiany;
  • najważniejszym zadaniem jest teraz zorganizowanie opieki dla pacjentów onkologicznych.

Najwięcej emocji wzbudził temat związany ze skróceniem kolejek oczekujących. Zadanie właściwie niewykonalne przy limitowaniu świadczeń, ograniczonym ich finansowaniu i nieograniczonym popycie. Jak dodamy do tego zupełny brak dyscypliny, a czasem i poszanowania „darmowego” świadczenia przez pacjentów, to owo zadanie wydaje się jeszcze trudniejsze do zrealizowania. Wszelkie poczynania w tym stanie rzeczy nie mogą mieć charakteru rzeczywistych zmian systemowych tylko dodatkowego, wręcz okazjonalnego (incydentalnego) finansowania, bądź są działaniami pozornymi. Dlatego w mojej ocenie skracanie kolejek dotyczy tylko onkologii i nie jest rzeczywistym skracaniem tylko ustaleniem innej ścieżki oddzielnie finansowanej, a więc niemającej żadnego związku ze skrócenie kolejek do innych poradni specjalistycznych. „Krótka ścieżka” onkologiczna to 9 tygodni na zlecenie badań, przeprowadzenie koniecznych konsultacji, postawienie diagnozy, wdrożenie terapii. Pacjent wyposażony w książeczkę onkologiczną będzie miał zagwarantowaną ciągłą opiekę w trakcie choroby i później, po wyleczeniu. Istotnym elementem tego projektu jest wskazanie opiekuna pilotującego dalsze losy pacjenta.

Abstrahując od słuszności założeń i wagi projektu ze społecznego punktu widzenia, trudno oprzeć się wrażeniu, że jest to temat medialny i ważny politycznie dla opcji rządzącej. Na pytanie, dlaczego skracanie dotyczy tylko onkologii, uzyskaliśmy odpowiedź, że jest to projekt pilotażowy i dopiero po osiągnięciu wymiernych rezultatów przyjdzie czas na inne poradnie. Analizując dokumenty zawierające wytyczne w zakresie polityki zdrowotnej w naszym kraju, w tym Narodowy Program Zdrowia, łatwo zauważyć, że MZ od lat nie ma pomysłu na zdrowie Polaków. Doraźne rozwiązania nie zastąpią przemyślanej, długofalowej polityki, a co rusz proponowane zmiany, mające „załatać” kolejną potrzebę, nie rozwiążą żadnego problemu.

Po wstępnym przeanalizowaniu projektu Ustawy z dnia 7 kwietnia 2014 roku o zmianie ustawy o świadczeniach opieki zdrowotnej finansowanych ze środków publicznych oraz niektórych innych ustaw negatywnie oceniono:

  • konieczność dostarczania przez pacjenta do lekarza specjalisty skierowania w terminie 14 dni od dnia zapisu w kolejce;
  • konieczność dostarczania co miesiąc do NFZ przez podmioty wykonujące działalność leczniczą danych pacjentów oczekujących w kolejce oraz informowanie co tydzień NFZ, jaki jest pierwszy wolny termin do specjalisty bądź na zabieg;
  • brak przedstawicieli samorządu zawodowego lekarzy w Radzie ds. Taryfikacji działającej przy prezesie Agencji Oceny Technologii Medycznych i Taryfikacji;
  • sposób powoływania prezesa NFZ i dyrektorów oddziałów Funduszu przez ministra zdrowia (można pokusić się o stwierdzenie, że mamy do czynienia z centralizacją NFZ;
  • konieczność uzyskiwania przez pacjenta skierowania do lekarza dermatologa i okulisty;
  • brak przedstawicieli samorządu zawodowego lekarzy z danego terenu oraz przedstawicieli właściwego samorządu terytorialnego w radach wojewódzkich ds. potrzeb zdrowotnych;
  • założenie, że NFZ nie wykonuje działalności gospodarczej oraz nie jest przedsiębiorcą, co uniemożliwi ewentualne kierowanie spraw o naruszenie zasad uczciwej konkurencji do prezesa Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów;
  • brak przedstawicieli samorządu zawodowego lekarzy w radzie centrali Funduszu oraz radzie oddziału NFZ;
  • niewyeliminowanie z art. 132 ustawy zapisu mówiącego o tym, że można zawrzeć umowy o udzielanie świadczeń opieki zdrowotnej z lekarzem, pielęgniarką, położną, inną osobą wykonującą zawód medyczny lub psychologiem, jeżeli udzielają oni świadczeń opieki zdrowotnej u świadczeniodawcy, który zawarł umowę o udzielanie świadczeń opieki zdrowotnej z Funduszem;
  • wyłączenie obowiązku stosowania przez NFZ przepisów ustawy o swobodzie działalności gospodarczej w trakcie kontroli podmiotów wykonujących działalność leczniczą;
  • brak skutecznej procedury odwoławczej oferentów od rozstrzygnięcia postępowania w sprawie zawarcia umów na udzielanie świadczeń zdrowotnych z NFZ.

Reasumując, skrócenie kolejek do poradni specjalistycznych poprzez wprowadzenie skierowań do poradni okulistycznej i dermatologicznej, nadania prawa wypisywania recept pielęgniarkom (w nieznanym zakresie i odpowiedzialności), wydłużenie okresu, na jaki mogą być ordynowane leki w chorobach przewlekłych do 12 miesięcy, stworzenie oddzielnie finansowanej „szybkiej ścieżki” onkologicznej dla pacjentów, u których istnieje podejrzenie choroby nowotworowej, rozszerzenie kompetencji lekarza POZ w zakresie kierowania na badania laboratoryjne, jeśli w ogóle będzie miało miejsce, to głównie kosztem wydłużenia kolejek do lekarzy POZ. Powstaje zatem pytanie, czy zmiany systemowe powinny utrudniać i tak niełatwy dostęp do podstawowej opieki zdrowotnej? Chyba nie, ale mogę się mylić.

Małgorzata Nakraszewicz