logowanie



Gościmy

Naszą witrynę przegląda teraz 39 gości 
Czerwiec-Lipiec 2013
Variola vera: „Witamy się bez podawania rąk” Drukuj
Ocena użytkowników: / 22
SłabyŚwietny 

„Witamy się bez podawania rąk”
Epidemia ospy prawdziwej we Wrocławiu

Podczas upalnego „lata stulecia” 1963 roku mieszkańcy Wrocławia musieli podjąć walkę z bardzo groźną chorobą, największą epidemią czasów współczesnych w Europie1. Ospę prawdziwą (variola vera) sprowadził do stolicy Dolnego Śląska z Dehli 43-letni oficer służb specjalnych BJ. Od momentu pierwszego zachorowania do ujawnienia choroby (15 lipca) minęło aż 47 dni, podczas których zainfekowanych zostało jeszcze 6 osób. W tym czasie każdy z nich mógł zarazić ogromną liczbę osób.

 
Literackie podróże: Słońce na końcu drogi Drukuj

Pod ścianą samotności

Był koniec lipca. Jeden z miesięcy w ciągu roku, które lubię najbardziej. Czwartek. Zapowiadał się słoneczny, ciepły dzień. Jechałam do pracy do szpitala. Droga wiodła wzdłuż pól rzepaków mieniących się dyskretnymi odcieniami żółtego i seledynowego. Pomiędzy dywanami pszenicy i pasmami ciemnozielonych kwitnących traw. Wbiegała na pagórki, a następnie skręcała w najmniej oczekiwanym momencie. Kilka małych, wiejskich miejscowości, zupełnie innych od wielkiej aglomeracji. Tyle tu miejsca, prostoty i jakiegoś naturalnego spokoju. Lubię tę drogę. Kiedyś pokazał mi ją mój przyjaciel. Teraz nie ma go w moim świecie, przyjaźń zniszczyło życie, nie dając mi cienia szansy, aby łączącą nas więź obronić, ale droga została. Pewnie będzie i wtedy, gdy mnie już zabraknie. Daje mi dużo ukojenia po ciężkim, wyczerpującym dniu pracy. Daje mi wspomnienia i trochę czasu na uporządkowanie jakichś moich osobistych odczuć. Czterdzieści minut przez pola, łąki i lasy. Tym razem nie spotkałam żadnego zwierzęcia. Ale często dostrzegam tu stadka saren, dzików. Kilka razy widziałam zająca, często przez drogę przechodzą lisy, kuny, rzadziej brązowe wiewiórki. Czasami bażanty. Któregoś jesiennego dnia spotkałam dziwną sarnę, miała całe ciało wygrawerowane jasnymi gwiazdkami. To był oczywiście Daniel. Przepiękny…

 
Literackie podróże: Bliżej drugiego człowieka Drukuj
Ocena użytkowników: / 7
SłabyŚwietny 

Bliżej drugiego człowieka

Niekiedy zastanawiamy się, dlaczego nieznajome osoby zaczepiają nas na ulicy. Ogarnia nas trwoga, gdy nagle się przed nami otwierają… Ktoś, kto siedzi obok Ciebie w autobusie, w poczekalni, może tak naprawdę nigdy nie powiedzieć jak ma na imię, ale za to opowie Ci całą historię swojego życia. Być może nigdy się nie dowiemy, dlaczego to właśnie my zostaliśmy wybrani. To tak, jak kwiaty do wiosennego słońca, tak człowiek zwraca się ku nieszczęściu tych, którzy są blisko i którym może ofiarować swe własne współczucie i smutek.

 
Zapiski emeryta Drukuj

Drukarka

Zapomniałem już prawie, jak to w dawnych czasach (dzieci mówią – w czasach wojen punickich) pisano na maszynie. Trzeba było mieć dobrej jakości taśmy i kalki, maksymalna liczba kopii to 4-5 kartek, możliwe były tylko minimalne korekty. Stopniowo pojawiały się specjalne korektory, potem zaawansowane maszyny elektryczne.

 
Pomrók salonów Drukuj

Pod koniec kwietnia wrocławska Hala Stulecia, której jubileusz 100-lecia istnienia zbliża się wielkimi krokami, gościła Patricię Kaas. Jest ona jedną z najpopularniejszych francuskich wokalistek, przed 10 laty była gwiazdą Przeglądu Piosenki Aktorskiej we Wrocławiu. Obecnie posiada status międzynarodowej gwiazdy pop, a karierę zrobiła dzięki temu, że na jej talent wokalny zwrócił uwagę Gerard Depardieu. Ona sama ma swoim koncie dziewięć płyt i role w kilku filmach, między innymi w „Piano Bar” Claude Leloucha. We Wrocławiu zaśpiewała utwory z repertuaru Edith Piaf w nowych aranżacjach Abla Korzeniowskiego. Sala, wypełniona niestety tylko w części, zgotowała artystce gorące przyjęcie, a piosenki Piaf przypomniały niepowtarzalny klimat paryskiej ulicy. Będąc ostatnio w Paryżu widziałem plakaty zapowiadające jej występ z tym samym programem. Przy okazji warto zastanowić się nad opłacalnością tego typu imprez, a co za tym idzie nad cenami, które musi zapłacić przeciętny widz. Na marginesie występu Madonny na warszawskim stadionie, który przyniósł milionowe straty, trzeba pomyśleć o granicach finansowych takich przedsięwzięć.

 
Wspomnienie pośmiertne: Dr n. med. Wiktor Stępiński Drukuj
Ocena użytkowników: / 1
SłabyŚwietny 

Dr n. med. Wiktor Stępiński
specjalista ginekolog-położnik oraz chirurg
14.10.1933-02.03.2013 r.

Nestor wrocławskiej ginekologii odszedł od nas 2 marca 2013 roku po długiej i ciężkiej chorobie. Miał 80 lat.

W latach 50. Wiktor Stępiński ukończył Szkołę Felczerską. Wkrótce po tym, na mocy ustawy z 7 marca 1950 r., otrzymał administracyjne skierowanie do pracy, a następnie rozpoczął studia na Akademii Medycznej we Wrocławiu. Ukończył je w 1963 roku.

 
«pierwszapoprzednia123następnaostatnia»

Strona 3 z 3