logowanie



Gościmy

Naszą witrynę przegląda teraz 33 gości 
W walce z rakiem - Zmniejszenie umieralności z powodu NOWOTWORÓW Drukuj
Ocena użytkowników: / 10
SłabyŚwietny 

Zmniejszenie umieralności z powodu NOWOTWORÓW

Na pytanie o profilaktykę pierwotną pozwalającą na długie życie w szczęściu i zdrowiu znajoma pani doktor o niezwykłej charyzmie odpowiada pacjentom: trzy razy „S“: sport, seks i surówki. Czwarte S, już jako profilaktyka wtórna, to screening, polegający na wykonywaniu badań przesiewowych. A jeśli znajdziemy w nich zmiany, pojawia się piąte „S“ – surgery – chirurgia, fundament leczenia chorych na nowotwory, których liczba rośnie z każdym rokiem. Wyniki ich leczenia prowadzonego w Polsce odbiegają od wyników osiąganych w Europie Zachodniej czy w Stanach Zjednoczonych, niestety wyraźnie na niekorzyść Polski.

Dr n. med. Radosław Tarkowski specjalista chirurgii ogólnej i onkologicznej. Pracuje w Katedrze Onkologii UM i na Oddziale Chirurgii Onkologicznej i DCO we Wrocławiu. Przyczyn jest kilka, a najważniejszą z nich stanowi późne zgłaszanie się chorych, którzy trafiają do nas z zaawansowanymi (czyt. zaniedbanymi), nieresekcyjnymi, niejednokrotnie rozsianymi nowotorami oraz omijanie możliwości udziału w badaniach przesiewowych. Wspólnym mianownikiem większości z zaawansowanych przypadków jest niska świadomość onkologiczna pacjentów i potencjalnych chorych. Niestety nadal wiele osób uważa, że wykonanie biopsji stwarza ryzyko rozsiewu i jest pierwszym krokiem do śmierci, że guz „boi się noża“, podobnie jak „boją się go“ łagodne zmiany (tłuszczaki czy znamiona barwnikowe kwalifikowane do wycięcia), więc „lepiej ich nie ruszać“. Wielu wierzy w nieodwracalne fatum („co komu pisane…“), inni w szczęśliwą gwiazdę (czyli to, że problem ich nie dotyczy). Powyższe przekonania są oczywiście błędne i nie istnieją żadne popierające je dowody. Wiemy natomiast dobrze, że im wcześniej rozpoczniemy leczenie zgodne ze standardami onkologicznymi, tym większe są szanse na wyleczenie pacjenta, zatem ci z chorych, którzy wskutek wyżej przytoczonych „argumentów“ unikają konsultacji, wiele tracą, czasem nawet szansę na wyleczenie.

W celu zmniejszenia umieralności spowodowanej trzema często występującymi w naszej populacji nowotworami (rak szyjki macicy, rak piersi i rak jelita grubego) prowadzi się badania przesiewowe (screening). Proponowanymi badaniami są odpowiednio: badanie cytologiczne rozmazu z szyjki macicy wykonywane co 3 lata u kobiet w wieku 25-59 lat, mammografia wykonywana co 2 lata u kobiet w wieku 50-69 lat i kolonoskopia wykonywana raz na 10 lat u kobiet i mężczyzn w wieku 50-65 lat (eksperci Unii Europejskiej zalecają wykonywanie badania na obecność krwi utajonej w stolcu, natomiast Polska jako pierwszy kraj zaproponowała wykonywanie kolonoskopii, bardzo entuzjastycznie ocenianej w opracowaniach w roli testu przesiewowego, co więcej, akurat w naszym kraju badanie to spełnia wymagania efektywności finansowej, skoro honorarium wykonującego je lekarza i jego asysty jest wyceniane niżej niż honorarium kolegów z innych krajów UE czy USA). Udowodniono, że wykonywanie ww. badań zmniejsza umieralność spowodowaną przez wspomniane nowotwory o odpowiednio: 80% w przypadku raka szyjki macicy (sic!), około 30% – raka piersi i 12% – raka jelita grubego. Ponadto w populacjach, w których wykonywanie screeningu cytologicznego ma długą tradycję (np. Finlandia i Islandia) zaobserwowano również zmniejszenie zachorowalności, co jest możliwe dzięki wykrywaniu i leczeniu stanów przednowotworowych.

Aby osiągnąć podobne rezultaty, program przesiewowy musi spełniać trzy postulaty: masowość, jakość i długoterminowość. O ile jakość badań jest zapewniona, kontrolowana i uzyskana, na długoterminowość czekamy cierpliwie (populacyjny, zorganizowany screening mammograficzny i cytologiczny wprowadzono w Polsce w 2006 roku, czas potrzebny do uzyskania funkcjonowania pełną mocą szacuje się na około 10 lat od wprowadzenia), natomiast potężnym problemem pozostaje masowość. Pożądany odsetek osób reagujących na zaproszenia na badania to 75%, akceptowalny – 70%. Tymaczasem na zaproszenia na mammografię reaguje maksymalnie 50%, a na cytologię – około 25%. Część kobiet (kolejne 25%?) zgłasza się na kontrolne badanie ginekologiczne w ramach AOS, rozmaz jest wykonywany podczas wizyty. Procedury z obu programów są rozliczane przez NFZ w zróżnicowany sposób, inne też stawia się wymagania natury technicznej (dlaczego?).

Czy nałożenie się dwóch systemów zwiększa skuteczność badania w skali populacji? Raczej nie, skoro zapadalność na raka szyjki macicy w Polsce wynosi 12/100 000, natomiast w krajach starej Unii – 2-3/100 000. Polski screening mammograficzny rozwija się od 2006 roku. Obserwujemy rosnący odsetek zgłaszających się na badanie kobiet: objęcie populacji, czyli liczba zaproszonych zgłaszających się na badanie w ramach programu przesiewowego w okresie interwału wzrosło z 20% w roku 2006 do 50% w 2013 (dane z SIMP – Systemu Informatycznego Minitorowania Screeningu). Przy utrzymaniu się tendencji wzrostowej zgłaszalności, pożądaną wartość 70% odpowiadających na zaproszenie kobiet uzyskamy według prognoz około 2020 roku. W przypadku screeningu
cytologicznego – około 2030 r.

Ten aspekt przyszłości wydaje się być optymistyczny, ale dlaczego tak odległy? Jest zbyt wcześnie, by dostrzec zmniejszającą się umieralność w postaci zmian w statystykach. Czy zatem nadal poruszamy się po omacku, lekceważąc jako społeczeństwo dane wskazujące celowość prowadzenia podobnych programów? Nie do końca, skoro widzimy już ich pozytywne efekty. Wśród wszystkich przypadków raka piersi rośnie proporcja nisko zaawansowanych zmian T1, wyraźnie widoczna w grupie poddawanej screeningowi oraz coraz wyższy odsetek raków przedinwazyjnych (DCIS). W połączeniu ze zmianami, jakie zaszły w ostatnich latach w sposobie leczenia operacyjnego chorych na raka piersi, coraz rzadziej wykonujemy zabiegi okaleczające. Oczekując dobrych wyników leczenia w kategorii wysokiej przeżywalności, przykładamy dużą wagę do wysokiej jakości życia chorych po leczeniu skojarzonym: mniej mastektomii, więcej oszczędzających zabiegów onkoplastycznych pozwalających na uniknięcie deformacji operowanych piersi i mniej limfadenektomii dzięki procedurom biopsji węzła wartowniczego, a w efekcie mniej pacjentek z przewlekłym obrzękiem chłonnym.

Grupa pacjentów pytanych przez dr. Dominika Hausa (dr Haus jest moim kolegą i prowadził badanie ankietowe dotyczące opisywanego tematu) o potencjalny wpływ lekarzy rodzinnych na zachęcenie do udziału w badaniach przesiewowych odpowiedział, że rozmowa na ten temat z prowadzącym ich lekarzem byłaby bardzo silnym bodźcem motywującym oraz, że lekarz rodzinny jest dla nich autorytetem. Skoro pacjenci deklarują podobne treści i skoro wiemy o bardzo istotnych korzyściach płynących z działania programów przesiewowych warto zachęcać ich w gabinetach lekarskich do czynnego w nich udziału. Obniżenie umieralności jest realne.

Summa summarum: screening – sapienti sat.

Radosław Tarkowski

 

Zaloguj się aby komentować.