logowanie



Gościmy

Naszą witrynę przegląda teraz 67 gości 
Okrutny dwudziesty wiek Drukuj
Ocena użytkowników: / 1
SłabyŚwietny 

Nadal trwa urodzaj na „kresowe” pamiętniki, których autorami są dolnośląscy lekarze. Prawie każdego roku dostawiam do wielobarwnego szeregu kolejną książkę, przyodzianą w kolorową okładkę, z dyskretnie umieszczonym nad tytułem nazwiskiem autora.

Dr n. med. Edmund Kuzinowicz – emerytowany adiunkt Kliniki Ortopedycznej Akademii Medycznej we Wrocławiu (Zdjęcie z archiwum EK)Pamiętniki i wspomnienia piszą przede wszystkim osoby, których wiek skłania do dzielenia się z innymi pamięcią o miejscach utraconej młodości i o swoim przywiązaniu do stron rodzinnych, które, jak sądzą, bezpowrotnie utracili. Autorzy relacjonują ważniejsze wydarzenia, kreślą portrety krewnych, przywołują pamięć o przodkach, często sięgają do wydarzeń ostatniej wojny oraz lat bezprawia – mordów, wywózek, poniżenia.

Pamiętnikom i wspomnieniom towarzyszą książki zapożyczające inne formy autorskiej narracji charakterystyczne dla reportażu, eseju lub szkicu historycznego. Do autorów wykorzystujących ww. gatunki należą, wśród autorów książek wydanych po 2000 roku, przede wszystkim: dr Michał Sobków, dr Tadeusz Kukiz i prof. Zbigniew Domosławski. Wszyscy są laureatami Nagród im. dr. Stefana Kuczyńskiego przyznanych za działalność kulturotwórczą w 2005 i 2011 roku przez Stowarzyszenie Lekarzy Dolnośląskich i Wychowanków Medycyny Wrocławskiej. Każdy z nich ma w swoim pisarskim dorobku ponad dziesięć książek, a wśród nich – obok pamiętników – szkice literackie, prace naukowe z zakresu historii medycyny i monografie poświęcone dziejom miast Kresów Południowo-Wschodnich.

W 2008 roku do grona autorów pamiętników dołączył dr n. med. Edmund Kuzinowicz, który opublikował książkę pt. „Z królewskiego miasta Dzisna przez Słupsk do Wrocławia”, a następnie w 2011 roku – „Spóźnioną opowieść”, obszerne „wspomnienie o długim życiu kobiety pochodzącej z kresów, która nie pamiętała i nie znała swoich rodziców”, matki żony autora, „cichej bohaterki życia codziennego” całej wielopokoleniowej rodziny.

W pierwszej książce Edmund Kuzinowicz opisał swoje lata dziecięce i młodzieńcze oraz przywołał zdarzenia, które przeżył wraz z rodziną w latach II wojny światowej oraz podczas niemieckiej i sowieckiej okupacji. W ostatnich rozdziałach sięgnął pamięcią do pierwszych lat powojennych, kiedy próbował „zadomowić się” najpierw w Słupsku, a następnie we Wrocławiu, w którym (na Ołtaszynie) mieszka do dziś.

Książka, podobnie jak większość innych „kresowych” pamiętników, napisana została z wielką dbałością o prawdę historyczną opisywanych zdarzeń. Pracy nad nią towarzyszyło gromadzenie i uporządkowanie rodzinnego zbioru ocalałych dokumentów, listów i fotografii oraz rozmowy z coraz mniej licznymi, rozproszonymi po całym kraju rówieśnikami, dawnymi mieszkańcami Dzisny – niewielkiego miasteczka położonego na odległym północno-wschodnim pograniczu II Rzeczypospolitej.

Nadspodziewanie pojemnym źródłem wspomnień, przywołanych przez autora na 365 stronach książki, okazała się jego pamięć oraz umiejętność i swoboda w rekonstruowaniu zdarzeń, których był świadkiem lub uczestnikiem, w kreśleniu portretów osób – bohaterów opowieści oraz barwnych krajobrazów miasteczka położonego nad Dźwiną i jej dopływem – Dzisną oraz jego urzekających surowym pięknem okolic.

Książkę otwiera historia śródleśnej osady (zanim otrzymała królewskie przywileje z rąk Kazimierza Jagiellończyka), a zamyka ją rozdział pt. „Miłość uwieńczona ślubem. Zostaję obywatelem miasta Wrocławia”. Trzecim ważnym wydarzeniem odnotowanym w kronice 1949 roku był fakt zostania studentem Wydziału Lekarskiego Uniwersytetu we Wrocławiu, co zadecydowało o jego przyszłych losach.

Żałować można, że autor nie przekroczył wyznaczonej sobie granicy objętości książki i nie opisał w kolejnych rozdziałach studiów lekarskich oraz zawodowego terminowania i specjalizacji, a także nie podjął tematu, do którego później często w rozmowach powracał – powolnego wrastania kresowej rodziny w nową, zmieniającą się wrocławską rzeczywistość.

Druga książka Edmunda Kuzinowicza wabi czytelnika białą, jak śnieg, okładką. Jej fragment zajmuje malarska miniatura rzymsko-katolickiego kościoła w Smoleńsku pędzla N.A. Rusieckiego. Już w prologu książki czytelnik zapewne natrafi na znak, który zaprowadzi go, w chłodny zimowy wieczór, po śladach czteroletniej Anny, do klasztoru Sióstr Urszulanek Serca Jezusa Konającego w Smoleńsku i będzie świadkiem przyjęcia jej – bezdomnej, pozbawionej nazwiska sieroty – do Ochronki Dzieci Polskich. Jedynym świadectwem jej tożsamości było zniszczone, możliwe do odczytania tylko we fragmentach, świadectwo chrztu udzielonego 5 listopada 1904 roku „dziecku płci żeńskiej imieniem Anna z małżonków Agaty z domu [zapis nieczytelny] i Józefa Pacewicza”. A kiedy uczyni kolejny krok, znajdzie się w następnych rozdziałach książki, których tytuły powiodą go aż do „Epilogu” z opisem śmierci Anny (7 czerwca 2002 roku). Autor pożegnał ją wyznaniem zamkniętym w ostatnim zdaniu książki: „Odszedł świadek wydarzeń okrutnego dwudziestego wieku, utrwalonych w tej opowieści”. Wspomnienia Anny są splotem licznych wątków fabularnych, które posłużyły autorowi do napisania opowieści o niezwykłych kolejach losu kochanej przez wszystkich Babusi, zwanej Busią, która była troskliwą opiekunką trzech córek: Klary, Marii i Heleny, zwanej Lalą, żony autora książki, a także dobrym duchem całej rodziny. A Busia wspominała lata pobytu w ochronce, dorastanie pod opieką zakonnic, miłosne zauroczenie i zaloty Pawła Kmitto, syna właściciela klucza majątków Putiatinka pod Smoleńskiem
oraz ich ślub jesienią 1923 roku. Opowiadała także o przesłuchaniach w GPU – NKWD, o radości rodziców wynikającej z przyjścia na świat trzech córek. Uprzedzony przez przyjaciół o grożącym aresztowaniu mąż zabrał rodzinę i uciekli w 1937 r., tylko z walizkami, do Czernihowa na Ukrainie. Tam znaleźli pracę i spokój, dziewczęta uczyły się w szkole do czasu wojny, również tutaj należały do najlepszych uczennic. Sojusznicze dotąd Niemcy napadły na Związek Sowiecki 22 czerwca 1941 r. - w sierpniu do miasta wkroczyły oddziały niemieckie, a za nimi batalion roboczy Organisation Todt, w którym byli Polacy. Rozpoczął się nowy rozdział w życiu Busi i jej rodziny urozmaicony kontaktem z polskimi chłopcami. Zbliżał się front, a za nim perspektywa aresztowania Pawła. Trzeba było uciekać po raz drugi. Umożliwili to poznani Polacy z Organizacji Todt, zabierając rodzinę do transportu ewakuacyjnego. Dojechali do Siedlec. Po wygaśnięciu wojny musieli uciekać po raz trzeci. Zatrzymali się w Słupsku. W tym mieście, w gimnazjum i liceum dla dorosłych, Edmund poznał się z Lalą. Czwarta zmiana miejsca i przeprowadzka do Wrocławia już nie była przymusowa. Nie był też przymusowym ślub Heleny Kmitto z Edmundem Kuzinowiczem jesienią 1949 roku.

Spóźniona opowieść jest zapisem wydarzeń obejmującym prawie całe stulecie życia niezwykłej kobiety – Anny Kmitto, której najwyższej wartości cnotą była miłość do rodziny, a powinnością wpisaną w zwyczajną codzienność – troska o najbliższych. Zięć swoją opowieścią złożył Jej należny hołd.

Edmund Kuzinowicz: Z królewskiego miasta Dzisna przez Słupsk do Wrocławia. Wydawnictwo ATLA 2, Wrocław 2008, s. 365.

Edmund Kuzinowicz: Spóźniona opowieść. Studio Graphito, Wrocław 2010, s. 253.

Notka o dr. n. med. Edmundzie Kuzinowiczu
W 1954 roku Edmund Kuzinowicz otrzymał dyplom lekarza i został asystentem Oddziału Ortopedycznego Wojewódzkiego Szpitala Zespolonego im. J. Babińskiego we Wrocławiu, a następnie adiunktem Kliniki Ortopedycznej Akademii Medycznej we Wrocławiu. Był cenionym i szanowanym przez studentów wychowawcą młodych ortopedów, autorem 20 prac naukowych. W latach siedemdziesiątych podjął kolejne wyzwanie – został lekarzem kontraktowym w Ugandzie. Z kilkuletniego pobytu w Afryce przywiózł nowe doświadczenia zawodowe i materiał, który wykorzystał w pracy doktorskiej. Należał do organizatorów Solidarności w środowisku wrocławskiej służby zdrowia. W każdej sytuacji, starał się być użyteczny oraz wierny wyznawanym zasadom i wartościom.

Jerzy Bogdan Kos

 

Zaloguj się aby komentować.