POMRUK SALONÓW

logowanie



Gościmy

Naszą witrynę przegląda teraz 24 gości 
POMRUK SALONÓW Drukuj
Ocena użytkowników: / 0
SłabyŚwietny 

Zazdrość jest chyba najbardziej niszczącym uczuciem w życiu człowieka. Historia Otella jest tego doskonałym przykładem. Ostatnia premiera we Wrocławskiej operze jest drugą realizowaną we Wrocławiu. Poprzednią oglądaliśmy w plenerach Wyspy Piaskowej cztery lata temu. Prapremiera dzieła Verdiego miała miejsce w roku 1878 w słynnej mediolańskiej La Scali. Byłem przed rokiem na spektaklu w tej najsłynniejszej operze świata i muszę powiedzieć, że nasza wrocławska opera ustępuje jej tylko wielkością. Jest nieco mniejsza, ale repertuar dzięki prof. Michnik mamy wcale nie gorszy. Reżyser Michał Znaniecki w roli Otella zatrudnił znakomitego Włocha Antonella Palombi o słusznej posturze i wspaniałym głosie. W roli pełnego nienawiści Jago wystąpił Vittorio Vitelli, włoski baryton. Obaj mają za sobą występy w mediolańskiej La Scali. Dramat Desdemony pięknie wyśpiewała sopranem i wykreowała autorsko Izabela Matuła. Obejrzeliśmy dramat namiętności pięknie poprowadzony muzycznie, świetnie grała orkiestra, nad całością panowała prof. Michnik. O czym więcej mógłby marzyć Verdi? Już niebawem zobaczymy na  Stadionie Olimpijskim kolejną  mega operę, która na pewno dostarczy nam kolejnych estetycznych wrażeń.

 

Muzeum Miejskie zaprosiło nas na romantyczną podróż po śląskich krajobrazach utrwalonych na obrazach  malarzy tworzących na przełomie XIX i XX wieku. Około 80 obrazów przedstawia przede wszystkim piękne pejzaże  naszych Sudetów. Obrazy pochodzą z kolekcji prof. Czesława Osękowkiego, rektora Uniwersytetu w Zielonej Górze, który zbierał je od 30 lat. Jest to malarstwo, które najbardziej do mnie przemawia i które chętnie powiesiłbym we własnym domu. Narodziny malarstwa pejzażowego na Śląsku wiążą się z odkryciem przez artystów śląskiego krajobrazu, a szczególnie jego najciekawszej części czyli Karkonoszy. Artyści osiedlali się w górach tworząc nieformalne grupy artystyczne lub stowarzyszenia. Najsłynniejszym wśród nich jest Stowarzyszenie Artystów św. Łukasza, powstałe w 1922 roku w Szklarskiej Porębie. W XIX wieku zapanowała moda na wyjście ze sztalugami w plener. Najwybitniejszym pejzażystą śląskim był Adolf Dressler, który miał swoją bazę w Przesiece. Paul Weimann specjalizował się w zimowych zachodach słońca, charakterystycznie malował żółte światło padające na śnieg. Z kolei Gustaw Olbricht utrwalał  Ziemię Kłodzką. Niezwykła jest w tym gronie obecność kobiety: Gertrud Staatas specjalizowała się w pejzażu karkonoskim uwieczniając szczególnie łąki. Jest ona też ulubioną artystką właściciela kolekcji.

Wrocław wzbogacił się o nowy pomnik. W Ogrodzie Botanicznym odsłonięto pomnik poety Josefa von Eichendorfa. Jest on repliką stojącego we Wrocławiu przed wojną w Parku Szczytnickim.  Fundatorem pomnika jest  Niemiecko-Polskie Towarzystwo Uniwersytetu Wrocławskiego, które w maju miało we Wrocławiu swoje coroczne spotkanie. Twórcą pomnika jest  Stanisław Wysocki znany wrocławski rzeźbiarz, którego duża część z Was poznała jako autora okolicznościowej rzeźby z okazji polsko-niemieckiego Sympozjum w Książu organizowanego przez naszą Izbę. Wydarzeniu towarzyszyło też dwujęzyczne wydanie wierszy Eichendorfa, który tworzył w okresie romantyzmu, pochodził z Nysy, znał dobrze język polski i jest doskonałym przykładem wielokulturowości Śląska. Warto dodać, że sam pomnik został doskonale wkomponowany w zieleń Ogrodu Botanicznego i jest jego prawdziwą ozdobą.

Simcha znaczy radość. Pod takim wezwaniem odbył się w maju Festiwal Kultury Żydowskiej. Przez tydzień synagoga „Pod Białym Bocianem” rozbrzmiewała muzyką żydowską. Gościli w niej wspaniali śpiewacy  całego świata ,można było przeżyć  dużo uniesień. A wszystko to zawdzięczamy prof. Stanisławowi Rybarczykowi, który prowadzi od lat  chór synagogi  „Pod Białym Bocianem”. Kulminacją i zakończeniem  festiwalu było otwarte nabożeństwo w Synagodze, gdzie kobiety i mężczyźni przebywają oddzieleni od siebie murem. Po nabożeństwie mogliśmy zakosztować szabatowej kolacji ze smakołykami kuchni żydowskiej , a prowadzący próbowali nam przekazać symbolikę tego wydarzenia. Okazuje się ,że prawie wszystko w czasie tego posiłku posiada swoje znaczenie. Myślę, że można się uczyć od naszych „starszych braci w wierze”. Przyjemnej nauki .

Wasz Bywalec

 

Zaloguj się aby komentować.