logowanie



Gościmy

Naszą witrynę przegląda teraz 50 gości 
Wrocław: Konferencja pt. „Polityka wydawnicza i antyplagiatowa w uczelniach medycznych” w hotelu im. „Jana Pawła II” Drukuj
Ocena użytkowników: / 1
SłabyŚwietny 

Po raz pierwszy w Polsce…

Zorganizowana w dniach 22-23 kwietnia br. przez Akademię Medyczną we Wrocławiu, po raz pierwszy w Polsce, konferencja dotycząca nierzetelności w publikacjach naukowych, naruszania etyki w medycynie zgromadziła ponad 300 osób, naukowców, redaktorów czasopism medycznych i przedstawicieli instytucji odpowiedzialnych za popularyzowanie nauki. Zwrócono uwagę na problemy wydawnictw uczelni medycznych i stale rosnący problem nierzetelności w publikacjach naukowych. Interdyscyplinarna platforma wymiany doświadczeń środowiska naukowego i wieloaspektowość programu oraz różnorodne spojrzenia profesjonalistów na problem polityki wydawniczej i antyplagiatowej to główne atuty konferencji. Mimo bogatego programu to dopiero początek dyskusji.

Uczestnicy konferencji chętnie zadawali pytania wykładowcom. (Zdjęcia Adam Zadrzywilski)Okazuje się, że problem plagiatów i nierzetelności naukowej w Polsce jest i był taki sam jak w innych krajach na świecie, z tą różnicą, że u nas się o tym nie mówiło. – Plagiaty są zmorą większości redakcji czasopism naukowych. Mimo faktu, że wszystkie prace przechodzą przez „sito recenzyjne” odkrycie przez czytelników, że wydrukowany artykuł ma liczne linijki przepisanego od innego autora tekstu, zmusza redakcję do oficjalnego unieważnienia go. Już kilka retrakcji narusza prestiż czasopisma i naraża wydawcę na straty finansowe. To praca wielu osób i miejsce w czasopiśmie – mówi dr hab. Marek Wroński, rzecznik rzetelności naukowej Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego, specjalista neuroanestezjologii, członek Zespołu ds. Dobrych Praktyk Akademickich przy Ministrze Nauki i Szkolnictwa Wyższego i dodaje: – Na początku 2000 r. kilkunastu wielkich wydawców zajmujących się drukowaniem czasopism medycznych opracowało system Cross-Ref.Org, który pozwolił zarchiwizować ok. 30 milionów prac naukowych z prawie 65,5 tysięca tytułów czasopism. Specjalny program – iThenticate porównuje dokładnie przesłany tekst ze wszystkimi zgromadzonymi pracami i w ten sposób wyłapuje możliwe zapożyczenia. Z systemu, poprzez organizację redaktorów naczelnych czasopism naukowych COPE (Committe on Publication Ethics w Londynie), korzysta ponad 6,5 tys. redakcji na świecie. Z Polski zaledwie kilku redaktorów, którzy dołączyli do organizacji w ostatnich roku. To powoduje, że polskie z pochodzenia, ale angielskojęzyczne czasopisma, o ambicjach stania się międzynarodowymi, narażone są na wydrukowanie artykułu-plagiatu, który zostanie im podesłany przez nierzetelnego autora zarówno z kraju jak i z zagranicy.

Prof. dr hab. Marek Ziętek – rektor AM we Wrocławiu otwiera konferencję. Na zdjęciu po prawej prof. dr hab. Jacek Szepietowski – przewodniczący konferencji i prorektor ds. rozwoju uczelni.Walka z nierzetelnością naukową opiera się na intensywnej prewencji i edukacji poszczególnych środowisk naukowych, informując naukowców (nauczycieli akademickich) o regułach publikacji prac naukowych, jak również na publicznym pokazywaniu „po nazwiskach” tych którzy naruszyli zasady dobrej praktyki naukowej. Takich konferencji powinno być więcej – twierdzą jednogłośnie jej goście, również prof. dr hab. Andrzej Górski, wiceprezes PAN, specjalista w dziedzinie immunologii klinicznej, przewodniczący Senackiej Komisji ds. Nauki, redaktor naczelny czasopisma naukowego. – Moje wystąpienie dotyczyło niezwykle ważnego zjawiska tj. coraz częstszego korzystania z usług firm „piszących na zlecenie”. To zjawisko tzw. medical writing, ujawnione przy okazji wykrycia jeszcze poważniejszego problemu zwanego ghost writing, czyli autor widmo. Ktoś, kto pisze tekst, ale nie podpisuje się własnym nazwiskiem, lecz rzekomego autora, który w istocie nim nie jest (pozorowane autorstwo). Problem zaczął się właśnie od wykrycia tego zjawiska w Stanach Zjednoczonych. Szereg poważnych medycznych pism naukowych na swoich łamach przedstawiało ten temat. Koncerny farmaceutyczne wynajmują wyspecjalizowane firmy, które redagują artykuły naukowe. Wyszło to podczas procesów sądowych. Lekarze prowadzący kobiety na terapii hormonalnej zauważyli, że mają one szereg poważnych powikłań, o których nie było mowy w naukowych publikacjach. Wezwano autorów tych prac, którzy się przyznali, że nie byli tak naprawdę autorami, dali tylko swoje nazwisko. To poważne nadużycie etyczne. Powstaje dość dramatyczne pytanie, czy możemy zaakceptować takie praktyki. Nie można też odpowiedzieć, na jaką skalę ten proceder ma miejsce w Polsce. Nikt się do tego nie przyznaje, nie ma takich statystyk – mówi prof. A. Górski 

Prof. dr hab. med. Andrzej Górski – wiceprezes PAN, specjalista w dziedzinie immunologii klinicznej, przewodniczący Senackiej Komisji ds. Nauki, redaktor naczelny czasopisma naukowegoTematem konferencji były też codzienne problemy redaktorów naczelnych czasopism naukowych. – Jako redaktor naczelna „Progress in Health Sciences” oraz naukowiec uważam, iż rzetelność w nauce stanowi jeden z jej jakościowych fundamentów. Niestety w swojej codziennej pracy mamy wiele przejawów takich nieetycznych zachowań. Zwróciłam uwagę na walkę ze zjawiskami „gueast autorship” oraz „ghost writing”, na zawieranie w publikacjach informacji o źródłach jej finansowania, mówiłam o roli redaktorów tematycznych, językowych i statystycznych w redagowaniu czasopism, sposobach pozyskiwania recenzentów, a także sponsorów/środków na druk dla czasopism. Wymieniałam zasady określenia wkładu intelektualnego autorów w powstanie pracy, zasadność zróżnicowania punktacji ze względu na rodzaj prac, celowość wydawania suplementów i wprowadzania Editorial System (panelu redakcyjnego), będącego zaawansowanym narzędziem do zgłaszania, recenzowania i przetwarzania prac naukowych on-line, a także na sposoby postępowania w przypadku stwierdzenia np. plagiatu zgłoszonej do druku/opublikowanej pracy – podkreśla prof. dr hab. Elżbieta Krajewska-Kułak, Wydział Nauk o Zdrowiu Uniwersytetu Medycznego w Białymstoku. – Czytelnicy powinni mieć pewność, iż autorzy publikacji w sposób przejrzysty i uczciwy prezentują rezultaty swojej pracy, niezależnie od tego, czy są jej bezpośrednimi autorami, czy też współautorami prac. Takim dowodem etycznej postawy pracownika naukowego oraz najwyższych standardów redakcyjnych powinna być m.in. jawność informacji o podmiotach przyczyniających się do powstania publikacji (wkład merytoryczny, rzeczowy, finansowy etc.). Jest to przejawem nie tylko dobrych obyczajów, ale także społecznej odpowiedzialności. Takie konferencje jak ta we Wrocławiu, są niezwykle potrzebne. Jak najczęstsze zwracanie uwagi na problemy wydawnictw uczelni medycznych w Polsce oraz zjawisko nierzetelności w publikacjach naukowych, może przyczynić się ewidentnie do poprawy poziomu polityki wydawniczej i prac naukowych w naszym kraju – mówi prof. Krajewska-Kułak.

Prof. dr hab. Grzegorz Węgrzyn – z-ca przewodniczącego Centralnej Komisji ds. Stopni i Tytułów NaukowychTrudne sytuacje, jakie dotyczą szeroko rozumianego procesu publikowania wyników badań naukowych (np. plagiaty, tzw. autoplagiaty”, kwestie autorstwa prac, itd.), procesu recenzowania manuskryptów do klasyfikacji i kategoryzacji czasopism – z dalekosiężnymi tego skutkami, są powszechne choć na co dzień mało zauważane. – Z punktu widzenia prac Centralnej Komisji ds. Stopni i Tytułów mamy do czynienia z kilkoma rodzajami problemów – przyznaje w rozmowie prof. dr hab. Grzegorz Węgrzyn, z-ca przewodniczącego Centralnej Komisji ds. Stopni i Tytułów Naukowych. – Po pierwsze sprawy plagiatów i „autoplagiatów”. Klasycznym przykładem jest błędne rozumienie pojęcia „rozprawy habilitacyjnej” i zmieniających się ustaw i przepisów, które określają publikację. Innym problemem jest nadużywanie przez rady naukowe parametrów bibliometrycznych przy ocenach kandydatów do stopni i tytułów naukowych. Zdaniem Centralnej Komisji, takie parametry jak „Impact Factor”, indeks Hirscha, liczba cytowań itd. mogą być wskaźnikami przy ocenie kandydatów, ale nie powinny stanowić podstawy tej oceny. Kompetentny recenzent i kompetentna rada naukowa powinna umieć ocenić wartość osiągnięć i dorobku naukowego kandydata nie na podstawie liczby jego publikacji czy wskaźników „Impact Factor” czasopism, w których opublikował on artykuły, ale na podstawie jego wartości merytorycznej i wkładu wniesionego przez kandydata do nauki. Należy zwrócić uwagę na fakt, że parametry takie jak „Impact Factor” czy punkty brane pod uwagę przy ocenie parametrycznej jednostek naukowych zostały stworzone w zupełnie innych celach niż ocena dorobku naukowego pojedynczych osób, stosowanie ich zatem jako głównej miary osiągnięć naukowych kandydatów do stopni i tytułów jest błędem. Działając w ten sposób łatwo dojść do paradoksalnych wniosków, że każdemu, kto uzyskał daną liczbę punktów „należy się” stopień czy tytuł lub komu brakuje kilku punktów taki stopień czy tytuł się „nie należy”, niezależnie od faktycznej wartości naukowej tych dzieł – reasumuje prof. Węgrzyn.

Jak mówi dr Marek Wroński, najważniejsza jest prewencja, zapobieganie plagiatom naukowym. Niestety często młodzi naukowcy czy studenci nie mają pojęcia, co to jest autoplagiat, nie znają zasad rzetelności naukowej, nie wiedzą, czego w publikacjach naukowych nie można robić, nie wiedzą jak postąpić w przypadku korzystania z dorobku pracy innej osoby. Z tego powodu wykłady i popularyzowanie wiedzy na ten temat ma duże znaczenie. Poza tym władze każdej większej uczelni powinny zatrudniać rzecznika rzetelności naukowej, wzorem uczelni w USA, w których istnieją już biura rzeczników rzetelności naukowej. W Polsce sytuacja powoli się zmienia. Szkoły wyższe wciąż starają się nie ujawniać niezręcznych sytuacji plagiatów, udają, że problemu nie ma.

Magdalen Orlicz-Benedycka

 

Zaloguj się aby komentować.